Beata Dróżdż naszą kandydatką do PE!

W niedzielę zdecydujemy, kto będzie reprezentował Polskę w Parlamencie Europejskim. Jestem przekonany, że czytelnicy tej rubryki oddadzą swój głos na kandydatów Prawa i Sprawiedliwości. Większość Polaków zrozumiała, jak ważne są te wybory i jak ważne jest, kto przypilnuje interesów Polski w Europie. Kandydaci Koalicji Europejskiej w większości już pokazali, czego możemy się po nich spodziewać – będą bronili interesów Niemiec.

Ci, którzy ad hoc stworzyli nowe partie, będą albo sprowadzać Polskę na manowce LGBTQ+ i niszczyć naszą tradycję i wartości chrześcijańskie, albo działać w interesie Rosji. Każdy z nas powinien do wyborów podejść bardzo poważnie i nie sugerować się liczbą występów danego kandydata w różnych mediach w ramach kampanii przedwyborczej. Wielu z nich poznaliśmy dopiero teraz i w sumie nie wiemy, czym zasłużyli się dla Polski. Po raz pierwszy mamy szansę, by mieć swojego przedstawiciela w Parlamencie Europejskim. Wykorzystajmy to i zagłosujmy na Beatę Dróżdż, przewodniczącą klubu „Gazety Polskiej” w Piotrkowie Trybunalskim. Możemy być pewni, że będzie broniła polskiej racji stanu i nigdy nie zdradzi idei, jakim wierne jest środowisko Strefy Wolnego Słowa.

Źródło: Niezależna

Niezależna: Stoimy przed cywilizacyjnym wyborem współczesnej Europy

– Przed nami kluczowe decyzje. Przed nami są decyzję, które przywodzą w pamięci pytanie, które zostało zadane wiele lat temu przez premiera Jana Olszewskiego – czyja będzie Polska. I czyja będzie Europa (…) Ten wybór przed nami jest wyborem cywilizacyjnym współczesnej Europy – powiedział dziś w Piotrkowie Trybunalskim były minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, podczas konwencji podsumowującej kampanię Prawa i Sprawiedliwości w okręgu łódzkim.

Konwencję podsumowującą kampanię wyborczą do Parlamentu Europejskiego rozpoczęło wystąpienie byłego ministra obrony narodowej, Antoniego Macierewicza, posła Prawa i Sprawiedliwości z okręgu piotrkowskiego.

– Przed nami kluczowe decyzje. Przed nami są decyzję, które przywodzą w pamięci pytanie, które zostało zadane wiele lat temu przez premiera Jana Olszewskiego – czyja będzie Polska. I czyja będzie Europa. Stoimy przed takim wyborem

– powiedział Antoni Macierewicz.

W dalszej części swojego przemówienia były szef MON porównywał kandydatów Koalicji Europejskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości.

– Idziemy tam [do PE – red.], po to, by bronić naszych podstawowych praw do bezpieczeństwa w ojczyźnie, by pieniądzem w Polsce była złotówka, która jest gwarantem skuteczności reform gospodarczych. Ale także po to, żebyśmy mogli kontynuować nasze tradycje narodowe, wartości chrześcijańskie, żebyśmy mogli rozwijać siłę naszego wojska

– tłumaczył Macierewicz.

– Ten wybór przed nami jest wyborem cywilizacyjnym wspólczesnej Europy. To prawda, być może należy powiedzieć że w Polsce mamy do czynienia z kwintesencją tego wszystkiego, co musimy odrzucić w Europie, czyli syntezy między komunizmem a liberalizmem

– dodał były szef MON.

(…)

– Drużyna PiS w naszym okręgu jest olbrzymia i oddana pracy na rzecz Polski. To pytanie, które dzisiaj się tutaj pojawia „czyja będzie Polska” – o tym mówiliśmy z ministrem Macierewiczem i Waszczykowskim na wszystkim spotkaniach. To właśnie 26 maja znajdziemy odpowiedź na to pytanie. Mam nadzieję, że Polska będzie Polaków, niczyja więcej

– mówiła Beata Dróżdż, kandydatka z list Prawa i Sprawiedliwości w okręgu łódzkim. 

Beata Dróżdż podziękowała również przedstawicielom Klubów „Gazety Polskiej”.

– Bez Klubów „GP” nie byłoby mnie tutaj. Oni napędzali mnie na szlaku wyborczym

– dodała.

Źródło: Niezależna

Czyja będzie Polska?

Za nami ostatni weekend tej kampanii wyborczej (już w niedzielę 26 maja Polacy pójdą do urn, aby wybrać swoich reprezentantów w Parlamencie Europejskim). Dlatego kluczowe ugrupowania wykorzystały czas na konwencje i marsze. Przekaz z nich płynący był jednak skrajnie różny. Gdy liderzy PiS mówili o przyszłości Polski, to politycy Koalicji Europejskiej i jej sprzymierzeniec Donald Tusk obrażali konkurentów, a puentą stało się słynne nagranie z Rafałem Grupińskim w roli głównej.
W piątek odbyła się konwencja regionalna Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi i zaprezentowano dziesiątkę kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego z tego okręgu. Liderem listy jest były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski, a z miejsca 4 o mandat stara się autorka tego tekstu.

Podczas wystąpień zarówno prezes PiS Jarosław Kaczyński, jak i premier Mateusz Morawiecki podkreślali konieczność pójścia do urn i oddania głosu.

„Trzeba uświadamiać wszystkim, jaka jest stawka tej kampanii, tych wyborów i kolejnych wyborów” – tłumaczył prezes Kaczyński, który wymienił kluczowe zagrożenia, jeśli doszłoby do zmiany władzy: dla złotówki; dla prawa do wychowywania własnych dzieci; dla polityki społecznej; dla bezpieczeństwa.

Z kolei w sobotnie południe Koalicja Europejska zorganizowała w Warszawie marsz „Polska w Europie”. Pomijając już fakt frekwencyjnej porażki (z rozbawieniem przeczytałam informację Ratusza o 45 tysiącach uczestników), ale w jego trakcie miały miejsca dwa bardzo ważne wydarzenia. Doskonale obrazujące jakość opozycji.

Udział Donalda Tuska, czyli przewodniczącego Rady Europejskiej, na politycznym wiecu opozycji. Wielu komentatorów jest podobnego zdania jak europoseł Jacek Saryusz Wolski, który stwierdził, że takim zachowaniem Tusk złamał umowy i zasady panujące w Brukseli. Także forma wystąpienia obnażyła intencje Tuska (byłego szefa Platformy Obywatelskiej), który skoncentrował się na obrażaniu lidera PiS.

Najbardziej jednak zapamiętane zostało króciutkie, bo trwające niespełna pół minuty, nagranie, którego głównym bohaterem był poseł Rafał Grupiński, jeszcze całkiem niedawno przewodniczący klubu parlamentarnego Platformy. Polityka zapytano o związki partnerskie i spełnienie postulatów środowisk homoseksualnych. Odpowiedź padła kuriozalna.

„My będziemy na pewno w tej sprawie działać progresywnie. Ale po dwudziestym którymś października…” – odparł ważny polityk PO. „(…) dzisiaj nie eksponujemy tego za bardzo. Może to Rafał robić w Warszawie, ale my nie możemy tego mówić w Pleszewie czy w Świebodzinie, tak? Bo nas przepędzą” – podsumował.

Nic dziwnego, że po takiej „chwili szczerości” Grupińskiego wybuchł skandal. A reakcja rzecznika PO? „To nielegalne nagranie prywatnej rozmowy” – obwieścił na portalu Agory poseł Jan Grabiec.

Sekwencja tych wydarzeń nie wymaga nawet komentarza. Polacy potrafią to doskonale ocenić. Ale jest potwierdzeniem, jak aktualne są słowa wypowiedziane niegdyś przez śp. premiera Jana Olszewskiego: „Czyja będzie Polska?”. Warto się nad tym głęboko zastanowić, idąc w najbliższą niedzielę do lokalu wyborczego.

Źródło: Niezależna

GPC: Rodzina, bezpieczeństwo, tradycja

Tematy szczególnie dla mnie istotne to: obrona praw człowieka, sprawy polskiej wsi, bezpieczeństwo energetyczne. To są sprawy, którymi żywo interesują się mieszkańcy naszego regionu.

Co Panią skłoniło do podjęcia decyzji o starcie w wyborach do Parlamentu Europejskiego?

Jest to dla mnie wielkie wyzwanie. Postanowiłam wspomóc Prawo i Sprawiedliwość. Jestem świeżo po kampanii do sejmiku, w której uzyskałam wynik 15 tys. głosów. To daje siłę, by prowadzić dużo większą i trudniejszą kampanię. Skłoniły mnie także cele, jakie Prawo i Sprawiedliwość chce osiągnąć w Parlamencie Europejskim.

Czy umiejętności, które nabywa Pani jako radna sejmiku wojewódzkiego, mogą się przydać w europarlamencie?

Umiejętności nabyte w sejmiku województwa łódzkiego na pewno też, ale myślę, że przede wszystkim przyda się całe moje doświadczenie z pracy zawodowej i społecznej. Pracowałam jako asystent ministra Macierewicza, asystent posła Wojciechowskiego, współpracowałam z wieloma parlamentarzystami. To doświadczenie daje mi szersze spojrzenie na to, jakie są potrzeby naszego regionu i czego chcą mieszkańcy, co ich dotyka, co interesuje, jakiego chcą działania zarówno jeżeli chodzi o Polskę, jak i Europę. Tematy szczególnie dla mnie istotne to: obrona praw człowieka, sprawy polskiej wsi, bezpieczeństwo energetyczne. To są sprawy, którymi żywo interesują się mieszkańcy naszego regionu.

Prawo i Sprawiedliwość ma na liście łódzkiej bardzo mocnych kandydatów, m.in. Witolda Waszczykowskiego. W jaki sposób, przy takiej konkurencji, ma Pani zamiar przekonać do siebie wyborców?

Pan minister Waszczykowski to osoba, z którą nie śmiem konkurować, ponieważ ma bardzo duże doświadczenie w sprawach międzynarodowych. Był wszakże ministrem spraw zagranicznych, był ambasadorem. Od niego należy się przede wszystkim uczyć. To, czym mogę przekonać mieszkańców do siebie, jest środowisko, które reprezentuje, moje doświadczenie życiowe, kim jestem. Jestem mamą piątki dzieci, więc sprawy rodziny, bezpieczeństwa naszych dzieci, tradycji, z której wyrosła Unia Europejska, a od której Europa Zachodnia się coraz bardziej odżegnuje i namawia też do tego Polskę, to są kwestie, za którymi na pewno będę stawać. Chcę, by Europa nie stała się superpaństwem, lecz Europą ojczyzn, w której są szanowane i równo traktowane wszystkie państwa.

Gdyby miała Pani wskazać jedną, kluczową rzecz, którą chciałaby Pani zmienić w funkcjonowaniu Unii Europejskiej, co by to było?

Na pewno poszanowanie poszczególnych narodów przez Unię Europejską, nienarzucanie woli takich krajów, jak Niemcy czy Francja, Polsce, całej Europie, szczególnie tej środkowo-wschodniej. Istotne jest dla mnie także równe traktowanie członków Unii. Chodzi też o produkty, które trafiają na nasz rynek, by one były wszędzie takie same. Może są to sprawy takie zwyczajne, ale bezpośrednio dotykające mieszkańców naszego państwa i mające ogromne znaczenie. Ważna jest dla mnie także sprawa wolności słowa. Niedawno uchwalona została dyrektywa ACTA 2. Tylko pięć głosów zabrakło do tego, byśmy mogli tę dyrektywę zatrzymać i żeby ona nie weszła do obiegu prawnego Unii Europejskiej i za chwilę nie miała być obowiązkowo wprowadzona w Polsce. To wszystko ma ogromne znaczenie.

Rozmawiał
Adrian Siwek
Gazeta Polska Codziennie
z dnia 16. maja 2019 r.

„1 na 1” w TVP3 Łódź: Beata Dróżdż i Anita Sowińska

W rozmowie ,,1 na 1” 15 maja w studiu TVP3 Łódź spotkali się Beata Dróżdż (numer 4 na liście Prawo i Sprawiedliwości) oraz Anita Sowińska (numer 1 na liście Wiosny Roberta Biedronia), które kandydują do Parlamentu Europejskiego z okręgu łódzkiego.

Na wstępie rozmówczynie skomentowały najnowsze sondaże wyborcze oraz oceniły swoje szanse na zdobycie mandatu eurodeputowanej w nadchodzących wyborach.

Wyniki sondażu bardzo mnie cieszą, gdyż ukazuje się, że mamy 15 proc. poparcia. Okazuje się, że Polki i Polacy doceniają nie tylko kompetencje kandydatów Wiosny, ale i nasz program. Jest on zarówno europejski, jak i krajowy – swoją radość wyraża kandydatka Wiosny.

Prowadzący Błażej Torański zaznaczył, że mowa o sondażu dla portalu natemat.pl, w którym użyto panelu Ariadna. Historia pokazywała jednak, że jest to bardzo nieskuteczne narzędzie do badania nastrojów opinii publicznej. Inne sondaże dają Wiośnie Biedronia 7,1 proc.

Myślę, że Polacy mają świadomość, że to kartka wyborcza zadecyduję, kto będzie realizował program w Unii Europejskiej dla Polski. Jest bardzo duże zainteresowanie spotkaniami z kandydatami Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego, co będzie miało rzeczywiste przełożenie na wynik wyborczy – ocenia Beata Dróźdż.

W dalszej części programu kandydatki odniosły się do skargi Komisji Europejskiej do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej na Polskę, Czechy i Węgry, które nie przyjęły do siebie uchodźców w ramach systemu relokacji, zatwierdzonego przez Radę Unii Europejskiej.

Prawo i Sprawiedliwość w swoich wypowiedziach bardzo wyraźnie mówiło – stop nielegalnym emigrantów. Wcześniejsze Polacy wyrazili się na ten temat podczas wyborów do parlamentu polskiego w październiku 2015 roku. Głosy na Prawo i Sprawiedliwość oddano, aby uchronić Polskę przed tym, co negatywnego dzieje się na zachodzie Europy – mówi przedstawicielka partii rządzącej.

Ja bym się skłaniała do pomysłu papieża Franciszka, polegającego na tym, że gdyby jedna parafia przyjęła jedną rodzinę imigrantów, to problem rozwiązałby się sam – odpowiada liderka Wiosny w Łódzkiem.

Następnie poruszono problem likwidacji węgla jako surowca energetycznego, co jest pomysłem partii Wiosna. Co ciekawe, obecnie wchodzi do użycia technologia podziemnego gazowania tego surowca oraz uzyskiwania wodoru.

Pomysł odchodzenia od węgla jest wpisany w nasz program strategiczny. Deklarujemy odejście od tego surowca i będzie to mądra transformacja energetyczna, uwzględniająca potrzeby pracowników, ich rodzin, a także osób, które wdychają zatrute powietrze. Elektrownia w Bełchatowie jest największym trucicielem w Europie, w tym jeżeli chodzi o rtęć. Tamtejszy węgiel starczy na około 10 lat – prognozuje Anita Sowińska.

Zderzyłam się już z tym stanowiskiem partii Wiosna, polegający na oparciu bezpieczeństwa energetycznego na odnawialnych źródłach. Musimy mieć świadomość w jakiej strefie klimatycznej żyjemy i że takie środki pozyskiwania energii są niestabilne. Wiemy, co dzieje się w Bełchatowie. Mamy jednak odkrywkę Złoczew, z której można skorzystać – mówi polityk partii rządzącej.

Chce pani truć nasze dzieci dalej? – zapytała Anita Sowińska.

Ja tam mieszkam. Nowa odkrywka w Złoczewie to blisko 2,5 tys. miejsc pracy w samej kopalni, także dodatkowe etaty w firmach działających obok niej. Poza tym, mieszkańcy chcą tej odkrywki – odpowiada przedstawicielka PiS-u.

Źródło: TVP3 Łódź

GPC: Jesteśmy sercem Europy

Chcielibyśmy zmienić sposób postrzegania Polski w Unii. Niestety, nasz wizerunek w Brukseli nie jest korzystny, a stało się tak oczywiście za sprawą europarlamentarzystów reprezentujących obecną opozycję w kraju – mówi BEATA DRÓŻDŻ, kandydatka PiS do Parlamentu Europejskiego z województwa łódzkiego, z którą rozmawiał HUBERT KOWALSKI.

Jest Pani radną Sejmiku Województwa Łódzkiego i przewodniczącą Klubu „Gazety Polskiej” w Piotrkowie Trybunalskim. Na co dzień angażuje się Pani w sprawy naszego regionu. Dlaczego zatem kandyduje Pani do Parlamentu Europejskiego?

Jeszcze pół roku temu nie planowałam, że będę kandydować. Otrzymałam propozycję startu, która, jak sądzę, była spowodowana moją dotychczasową pracą społeczną, ale i moim dobrym wynikiem i wygraną w wyborach do Sejmiku Województwa Łódzkiego. Postanowiłam przyjąć tę propozycję. Jestem z natury sportowcem, więc kiedy staję na starcie, to zawsze dążę do tego, by do mety dobiec jako pierwsza. Oczywiście jest to poważna decyzja, ponieważ mimo, że Parlament Europejski wydaje się być dla nas miejscem bardzo odległym, to jednak ma olbrzymi wpływ na to, co dzieje się w Polsce. Aż 70 proc. prawodawstwa unijnego wpływa na prawodawstwo polskie. Samo kandydowanie jest dużym wyzwaniem, olbrzymim przedsięwzięciem logistycznym, ale mimo wszystko podjęłam się tego dla ojczyzny.

Jakimi wartościami kieruje się Pani w największym stopniu, pracując dla naszego regionu i dla całego kraju?

Chcę żyć w tradycyjnej Polsce. Nasze korzenie i wartości zawierają się w haśle: „Bóg, honor, ojczyzna”. Tak zostałam wychowana i chciałabym, żeby tak pozostało. Jestem mamą pięciorga dzieci i chcę, by z tym regionem związały swoją przyszłość. Chcę, by młodzi ludzie mieli tu szanse na godne życie, właściwe wykształcenie, dobrą pracę.

Zdaje się, że obecnie mamy do czynienia z deficytem takich wartości w Unii Europejskiej.

Unia została zbudowana na fundamencie chrześcijańskim, w ramach którego rodzina jest bardzo istotnym elementem, a zatem powinna być chroniona. Niestety, obecnie nie wygląda to tak, jak byśmy tego chcieli i naszym zadaniem jest, by w Europie szanowano naszą kulturę, tradycję, historię i religię. Chciałabym, żeby te wartości były w Unii Europejskiej respektowane. Jestem matką, więc będę zabiegała o to, by pozycja rodzin była zawsze chroniona. Chciałabym, żebyśmy żyli we Wspólnocie, która działa skutecznie, z poszanowaniem tradycji i kultury poszczególnych państw. Co zespół Prawa i Sprawiedliwości chce zmienić w Unii Europejskiej? Przede wszystkim chcielibyśmy zmienić sposób postrzegania Polski w Unii. Niestety, nasz wizerunek w Brukseli nie jest korzystny, a stało się tak oczywiście za sprawą europarlamentarzystów reprezentujących obecną opozycję w kraju. Polska jest silnym państwem, nasza gospodarka się rozwija i oczekujemy, że w Unii Europejskiej zostanie to zauważone we właściwy sposób. Nie chcemy, by unijne instytucje zajmowały się sprawami związanymi z naszą reformą sądownictwa czy regulowaniem tego, co pojawia się w polskim internecie, ale tym, co jest realnie potrzebne państwom członkowskim. Przede wszystkim chcemy, aby wszystkie kraje były traktowane równo, bez przywilejów dla państw starej Unii. Warto przypomnieć, że do Polski wciąż trafiają produkty gorszej jakości niż te, które są sprzedawane na zachodzie Europy. To bardzo zła sytuacja. Wszyscy w Europie powinni być traktowani jednakowo, rozwój powinien być zrównoważony.

Tego typu postulaty pojawiają się od lat, jednak widać, że ekipa Platformy Obywatelskiej, która wygrała w Polsce poprzednie wybory do Parlamentu Europejskiego, nie sprostała temu zadaniu, czasami wręcz działała na niekorzyść Polski. Skąd bierze się taka postawa wśród polityków totalnej opozycji?

Odpowiem pytaniem: a czy w ogóle chcieli sprostać temu zadaniu? Przypomnę, że niedawno głosowana dyrektywa ACTA 2 została poparta przez Koalicję Europejską, a zabrakło tylko pięciu głosów, by ten akt odrzucić. Platforma Obywatelska wcześniej zwijała Polskę powiatową, likwidowała komisariaty policji, zamykała oddziały pocztowe, kładąc jednocześnie największy nacisk na rozwój wielkich miast. Przyczyna jest prosta – tam PO ma duże poparcie, w mniejszych miejscowościach jest ono dużo niższe, zatem poprzednia władza postawiła na zwijanie Polski powiatowej, która jej nie sprzyjała. Łatwiej rządzi się ludźmi, którzy nie mają dostępu do pewnych instytucji, choć powinni go mieć zapewniony przez państwo. Rząd PiS nie godzi się na taką politykę, dlatego m.in. będą przywracane połączenia PKS, na nowo otwierane komisariaty policji. Równomiernie powinna rozwijać się zarówno cała Polska, jak i cała Unia Europejska.

Totalna opozycja twierdzi, że dążycie do polexitu.

Polexit to temat zastępczy. Chodzi o wprowadzenie chaosu w świadomości Polaków. PiS nie chce żadnego wystąpienia Polski z UE. My chcemy ją tworzyć, ale też chcemy zbudować dobrą pozycję Polski w tej wspólnocie i być równo traktowani, a obecnie jesteśmy spychani na margines. Kiedyś miałam okazję poznać żołnierza Armii Krajowej, już nieżyjącego, który powiedział mi, że obecnie nie musi być wojny, by ktoś mógł zniszczyć Polskę. „Rozbiorą nas w białych rękawiczkach, jeśli nie będziemy mieć prawdziwie polskiego rządu” – powiedział. I to jest prawda, bo przypomnijmy próby sprzedaży LOT, PKP, to wszystko, co działo się przez ubiegłe lata, ale na szczęście zostało zatrzymane.

Wróćmy do spraw europejskich. Unia stwarza różne możliwości finansowe. Na jakie płaszczyzny będzie chciała Pani położyć nacisk, by wzmocnić rozwój regionu łódzkiego?

Nie zdradzę żadnej tajemnicy, jeśli przypomnę, że województwo łódzkie traci mieszkańców, a przecież potencjał tego regionu jest olbrzymi. Trzeba stawiać zarówno na rozwój gospodarczy, jak i na rolnictwo, dzięki któremu przecież możemy się cieszyć świetnymi produktami żywnościowymi. Ale żeby tak pozostało, rolnicy będą potrzebowali wsparcia. Chcemy, by nasi rolnicy dostawali takie same pieniądze z UE jak ich zachodni odpowiednicy. Musimy myśleć również o wielu innych inwestycjach, o ośrodkach naukowych, o energetyce, o infrastrukturze, ale także o turystyce, która została bardzo zaniedbana. Jesteśmy przecież nie tylko sercem Polski, lecz także Europy.

Co chciałaby Pani przekazać naszym Czytelnikom?

26 maja najważniejszy jest nasz udział w wyborach. W ten piękny dzień, Dzień Matki, idźmy głosować, bo w tych wyborach właśnie frekwencja ma podstawowe znaczenie dla wyniku wyborczego. Głosujmy, dbajmy o to, by wartości, które legły u powstania Unii Europejskiej, czyli wartości chrześcijańskie, były nadal jej fundamentem. 26 maja głosujmy na Prawo i Sprawiedliwość. Ja ze swojej strony proszę o Państwa głos.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie
Dodatek łódzki z dnia 10. maja 2019 r.

Beata Dróżdż w „1 na 1” w TVP3 Łódź

W rozmowie ,,1 na 1” 8 kwietnia w studiu TVP3 Łódź spotkali się Beata Dróżdż (numer 4 na liście Prawo i Sprawiedliwości) oraz Patryk Marjan (numer 10 na liście Konfederacja KORWiN Braun Liroy Narodowcy), którzy kandydują do Parlamentu Europejskiego z okręgu łódzkiego.

Prowadzący Błażej Torański chciał poznać motywację rozmówców, dlaczego zdecydowali się do wzięcia udziału w majowych wyborach.

– To pytanie pojawia się dość często. Moją motywacją jest dbałość o przyszłość Polski, chęć pracy dla niej  oraz  bronienie interesów. Mam naturę sportowca, który jak staje na starcie, to chce wygrać – tłumaczy radna sejmiku województwa łódzkiego. 

– Tworzy się pewna reakcja społeczna,  jeżeli chodzi o Unię Europejską. Jesteśmy najbardziej unioeutuzjastycznym państwem. Polacy zasługują jednak na uniorealistyczny głos w Parlamencie Europejskim, pokazujący że obecność w Unii nie zawsze jest zgodna z interesem Polski – swoje stanowisko przedstawia Patryk Marjan.

W dalszej części rozmowy poruszono temat potencjalnego polexitu, czyli wyjścia Polski ze struktur unijnych. 

– Chcemy poprawić jakość życia Polaków, co jest możliwe tylko przy godnym reprezentowaniu Polski na forum unijnym. Walczymy o to, żebyśmy byli traktowani na równi w Europie. Wszyscy na liście wyborczej walczymy o to, żeby jak najwięcej obywateli poszło do tych wyborów – mówi przedstawicielka Prawa i Sprawiedliwości. 

O błędach instytucjonalnych w UE wspomniał kandydat Konfederacji.

– Niska frekwencja wynika z tego, że Parlament Europejski jest organem niedemokratycznym, gdyż nie ma inicjatywy ustawodawczej. Z kolei Unia Europejska podażą w złym kierunku, a polski rząd nie ma sposobu, żeby to zmienić. Wyszedł wprawdzie  z inicjatywą kandydatury Jacka Saryusz-Wolskiego na przewodniczącego Rady Europejskiej, lecz przegrał 27 do 1 -przypomina Patryk Marjan. 

W dalszej części programu kandydaci przedstawili własna wizję Unii Europejskiej oraz w jaki sposób powinna zmieniać się ta organizacja. 

-Unia Europejska ma za dużo kompetencji, a suwerenność państw członkowskich jest za mała. Dlatego należy oprzeć jej  funkcjonowanie na Strefie Schengen oraz na Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej. Nie potrzeba tworzyć wielkiego rządu, który kontroluje wszystko ponad głowami Polaków – tłumaczy polityk Konfederacji. 

– Zależy nam na stworzeniu w Parlamencie Europejskim silnego stronnictwa prawicowego, które będzie budowało Europę Ojczyzn, a nie ,,eurokołchoz” – odpowiada Beata Dróżdż.

Źródło: TVP3 Łódź

Niezależna: Żadnych wymówek. Te wybory są zbyt ważne!

Miesiąc pozostał do niedzieli, gdy Polacy pójdą do urn i wskażą polityków, którzy będą ich reprezentować w Parlamencie Europejskim. A jak ważne są to wybory – obrazują wydarzenia ostatnich tygodni. Walczyć trzeba dosłownie o każdy mandat, jaki można odebrać ugrupowaniom, których członkowie nie wahają się zagłosować wbrew polskim interesom. Dlatego 26 maja kluczowa może okazać się frekwencja.

To jest motto obecnej kampanii wyborczej.

„NIE dla Unii Europejskiej dwóch prędkości i NIE dla Unii Europejskiej dwóch jakości. TAK dla Unii Europejskiej równości, TAK dla Unii Europejskiej, która będzie wracała do swoich korzeni”

stwierdził w sobotę w Poznaniu prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Bo nadal trzeba walczyć – także w Parlamencie Europejskim – o równe traktowanie Polaka i Niemca, Węgra i Francuza… Symboliczny przykład to jakość produktów spożywczych, o których wczoraj wspominał zarówno prezes Kaczyński, jak i premier Mateusz Morawiecki. Nie jest żadną tajemnicą (niestety!), że towary tych samych marek, tych samych producentów, mają inny skład w zależność gdzie są sprzedawane. W której części Europy.

Niedawno w Parlamencie Europejskim przegłosowano dyrektywę w sprawie podwójnej jakości żywności. Została przyjęta, ale imienne wyniki głosowania mogły zdumieć. Przeciwko rękę podnieśli niektórzy politycy Platformy Obywatelskiej, m.in. Jerzy Buzek, Janusz Lewandowski, Julia Pitera, Róża Thun, Bogdan Zdrojewski. Tłumaczenie dlaczego tak się zachowali, to dość osobliwa opowieść. Rzekomo zagłosowali przeciw, bo optowali za ostrzejszymi rozwiązaniami, a wprowadzone przepisy zostały… rozmydlone. Niektórzy z tych europosłów starają się o reelekcję – warto o tym pamiętać.

Niejako przy okazji problem z różnej jakości produktami spożywczymi jednoznacznie obala pokutujący mit, że wybory do europarlamentu są mniej istotne, bo wybrani deputowani zajmują się później kwestiami abstrakcyjnymi dla zwykłego obywatela. Jak widać jest zgoła inaczej – mają oni wpływ nawet na to, co damy dzieciom do jedzenia, czy będzie to zdrowsza żywność… Dlatego należy wziąć udział w wyborach. Frekwencja może bowiem mieć istotne znaczenie dla ostatecznych wyników.

Zwłaszcza, że wystąpienia lidera Koalicji Europejskiej ujawniają plany opozycji. Grzegorz Schetyna właśnie zapowiedział, że jego ugrupowanie chce uczestniczyć w wielkich europejskich projektach, jako przykład wskazał: „dzięki wsparciu Unii zwalczymy smog i zlikwidujemy węgiel jako paliwo do domów i mieszkań w ciągu najbliższej dekady”. Jaki będzie miało to wpływ na tysiące rodzin, który członkowie pracują w górnictwie lub są związani z tą branżą?! Nie tylko na Górnym Śląsku. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć.

Jest coś jeszcze. Lider łódzkiej listy Koalicji Europejskiej Marek Belka w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi Onet.pl stwierdził: „Dzisiaj mam wrażenie, że trzeba w polityce kłamać. Po prostu kłamać”. Komentarz do tych słów chyba jest zbędny.

Trzeba iść do wyborów 26 maja!

Źródło: Niezależna

Nie jestem rolnikiem z Marszałkowskiej

Posłem się bywa – rolnikiem się jest. To mój zawód, moje powołanie, moja scheda z dziada pradziada, wreszcie moja pasja. Nigdy mentalnie ze wsi nie wyjechałem. Zabrałem ją ze sobą na Wiejską. Od 12 lat zasiadam w Komisji Rolnictwa. Jako jej wiceprzewodniczący dbam o kwestie agrarne. Mnie rolnikowi „z krwi i kości” – nie mieści się w głowie, że można sprawy polityczne przekładać nad interes rolników.

Chciałbym zauważyć, że to PiS jest dzisiaj kontynuatorem polskiego ruchu ludowego. To PiS idzie drogą Wincentego Witosa, który nigdy nie rozstawał się z różańcem i nawet z perspektywy czasu nie można zarzucić mu żadnego niemoralnego działania. Choć 3 razy był premierem, pozostał gospodarzem na swojej ziemi. Gdy bolszewicy stanęli pod Warszawą, do Wierzchosławic przyjechał adiutant J. Piłsudskiego, by prosić go o przyjazd do stolicy i stanięcie na czele „Rządu Obrony Narodowej”. Zastał go w polu. Potrafił pędzić na złamanie karku z Warszawy, żeby obrobić pole. W swoich pamiętnikach wspominał: „Nie mogłem sobie tylko nigdy podarować, ażeby własnoręcznie nie zaorać gruntu, do ostatniej skiby, nawet wtenczas, gdy byłem prezydentem ministrów”.
Nie chodziło mu o karierę, o władzę, ani o bogactwo. Chodziło mu o Polskę – silną i sprawiedliwą.
To PiS kontynuuje politykę Wincentego Witosa i Stanisława Mikołajczyka, broniąc polskiej ziemi i polskich lasów, pilnując narodowego interesu. Pragnę przypomnieć, że rząd jako jedną z pierwszych wprowadził ustawę – wstrzymującą sprzedaż państwowej ziemi. Tym samym nie grozi jej wykupienie przez obcokrajowców.
W centrum programu PiS stoi polska wieś oparta na tradycji, a jednocześnie idąca w kierunku dobrze rozumianej nowoczesności. Wieś, która nie będzie w niczym ustępowała miastu. To właśnie dzięki wartościom pielęgnowanym na wsi takim jak rodzina, ojczyzna, wiara i tradycja – Polska będzie silnym, ważnym państwem na mapie Europy i świata.
PiS nie dzieli Polaków
ze względu na miejsce zamieszkania. Polska wieś i polskie miasto musi żyć na tym samym poziomie. Różnice, które już się zmniejszyły, ale które wciąż istnieją, muszą zostać ostatecznie zredukowane.

 

EUROWYBORY 2019 SZANSĄ DLA ROZWOJU POLSKIEJ WSI

Dlaczego? Bo polscy rolnicy są w UE dyskryminowani.

Aż w 18 krajach UE dopłaty są wyższe niż w Polsce. Średnia unijna dopłata w bieżącym roku wynosi 240 euro na hektar, polski rolnik otrzyma średnio 207 euro na hektar, czyli 16% poniżej średniej, w 2020 r. natomiast 212 euro/ha, czyli 12% poniżej średniej unijnej. Dla porównania niemiecki rolnik dostanie 308 euro/ha.
Dopłaty to pierwszy filar WPR (Wspólna Polityka Rolna), a drugi to PROW (Program Rozwoju Obszarów Wiejskich). Jeżeli zliczymy kwoty otrzymane na rolnictwo z obu tych filarów – Polska zajmuje 5 miejsce w Unii po Francji, Niemczech, Hiszpanii i Włoszech. Łącznie na dopłaty otrzymaliśmy 27,45 mld euro, czyli o blisko 10 mld mniej niż Niemcy. Przy tym Polska otrzymała więcej funduszy na PROW, a Niemcy na dopłaty bezpośrednie, co jest logiczne, ponieważ PROW ma służyć głównie rozwojowi obszarów wiejskich, a Niemcy pod tym względem wyprzedzają Polskę, więc stawiają na dopłaty. Problem polega też na tym, że Niemcy swoją pulę na WPR dzielą na 299 tys. gospodarstw i 16,7 mln ha, my natomiast na 1,4 mln gospodarstw i 14,4 mln ha.

Przy czym całkowita wartość towarowej produkcji rolniczej u naszych sąsiadów wynosi 53,13 mld euro, a w Polsce – 22,53 mld euro. Reasumując, dopłaty są wyższe w krajach Zachodu, niż w państwach Europy Środkowo-Wschodniej, a przecież koszty produkcji pozostają takie same. Przy podziale nowych funduszy unijnych musimy zlikwidować tę dyskryminację. Żadne argumenty nie przemawiają za tym, żeby utrzymywać tak duże różnice finansowe i tak jak to robili nasi poprzednicy z koalicji PO – PSL w kółko powtarzać, że następna siedmiolatka to będzie kolejny krok na drodze do wyrównania dotacji.

W 2013 r. partie PO i PSL miały okazję wywalczenia wyższych funduszy przy dużo większym budżecie rolnym. Niestety potulnie zgodziły się na niższe dopłaty, dyskryminujące polskiego rolnika. W związku z tym – priorytetem europosłów PiS będzie zwiększenie udziału Polski w rozdzielanej co 7 lat puli środków.

 

EUROWYBORY 2019 SZANSĄ DLA ROZWOJU POLSKIEJ WSI

Dlaczego? Bo konieczna jest ostra walka o duży udział Polski w budżecie rolnym UE.

Chciałbym podkreślić, że obecnie przewidywany jest dużo mniejszy budżet rolny. Zapewniam, że europarlamentarzyści PiS będą twardymi negocjatorami w sprawie zwiększenie wydatków na rolnictwo.
Wiele państw unijnych podziela zdanie Polski, że z małym budżetem nie da się zrealizować oczekiwań stawianych wsi i rolnictwu przez społeczeństwo. Rząd PiS stoi na stanowisku, że poszczególne kraje UE powinny zwiększyć składkę członkowską. Niestety główni płatnicy, tacy jak Francja czy Niemcy, nie są zainteresowani zwiększaniem składek i dopłacaniem do rolnictwa w naszej części Europy.
Europosłowie PiS po wyborach do PE podejmą walkę o duży budżet rolny w nowej już komisji rolnictwa Europarlamentu oraz o korzystne dla polskich rolników rozwiązania ujęte w nowej perspektywie finansowej UE.

EUROWYBORY 2019 SZANSĄ DLA ROZWOJU POLSKIEJ WSI

Dlaczego? Bo PiS zawalczy ze szczególną niesprawiedliwością przy podziale unijnych środków dla rolników

80 proc. dotacji przypada ogromnym gospodarstwom rolnym, a tylko 20 proc. mniejszym i średnim. PiS stoi na stanowisku, że mniejsze i średnie gospodarstwa, które prowadzą uprawę i hodowlę tradycyjnymi metodami, hołdującymi ekologii i dającymi tak obecnie pożądaną – zdrową żywność muszą mieć zdecydowanie większy udział w tych środkach.

Obecnie często jest tak, że dopłaty biorą tzw. rolnicy z Marszałkowskiej, którzy nawet nie wiedzą, gdzie mają swoje areały. Dlatego europosłowie PiS będą zabiegali, żeby to małe i średnie gospodarstwa rolne otrzymały najwięcej środków z UE.

Konieczność tej zmiany wynika wprost z artykułu 23 konstytucji, który wyraźnie mówi, że ustrój rolny w Polsce ma być oparty na gospodarstwach rodzinnych.

EUROWYBORY 2019 SZANSĄ DLA ROZWOJU POLSKIEJ WSI

Dlaczego? Bo rząd PiS wesprze gospodarstwa rolne, które stosują samodzielnie produkowaną paszę
i zapewniają zwierzętom dobrostan.

Zamierzamy przeznaczyć minimum 100 złotych od jednego tucznika i 500 zł od jednej krowy, dla tuczników utrzymywanych na słomie oraz każdej sztuki bydła wypasanego na pastwiskach. Ta kwota może być jeszcze wyższa.

Zapewniam, że determinacja rządu jest w tej sprawie naprawdę duża. W Niektórych krajach UE od dawna dopłaca się do świń utrzymywanych na ściółce, a w innych krajach istnieją dopłaty do bydła, które jest na wolnym wypasie. Jest to wprost wsparcie dla małych i średnich gospodarstw, bo to w takich gospodarstwach prowadzi się hodowle na ściółce i wyprowadza się krowy na wypas.

Fundusze zamierzamy pozyskać z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Możliwości wprowadzenia zmian w PROW-ie są kilka razy
do roku. Najbliższy komitet w Brukseli będzie obradował czerwcu. Dlatego tak ważne jest, by europosłowie z PiS mieli decydujący głos.

EUROWYBORY 2019 SZANSĄ DLA ROZWOJU POLSKIEJ WSI

Dlaczego? Bo PiS wesprze lokalnych producentów żywności.

Polskie rolnictwo to zupełnie wyjątkowy w Europie potencjał tkwiący w mniejszych i średnich gospodarstw, mogących produkować zdrową żywność – w sposób naturalny, której dzisiejsza Polska i Europa potrzebują.
Dzięki przeforsowanej przez PiS ustawie małe gospodarstwa otrzymały możliwość unikalnego w skali Europy sposobu sprzedaży bezpośredniej, która umożliwia zbycie produktów żywnościowych wytworzonych przez rolników i nieopodatkowany obrót nimi do kwoty 20 tys. zł. A przypomnieć, chce, że koalicja PO-PSL twierdziła, że UE nie pozwala na wprowadzenie takich rozwiązań i walczyła z handlem indywidualnych rolników. Zdarzało się nawet, że karała ich za taką działalność.
Sytuacja na rynku jest trudna. Nasi poprzednicy wyprzedawali majątek narodowy. PSL sprzedał całe przetwórstwo. Rolnik został zdegradowany li tylko do roli dostawcy produktów, a koncerny i supermarkety decydują o cenach. PiS postawił sobie zadanie – skrócenia drogi „od pola do stołu”. Dążymy do tego, aby polski gospodarz mógł na swoich produktach zarobić najwięcej. Ziemniak wyprodukowany przez rolnika niedawno kosztował od 20 do 40 gr, a w hipermarkecie ponad 2 zł. Dziesięciokrotnie więcej zarabiał pośrednik, czyli ten, który musi zająć się tylko przewiezieniem towaru i wystawieniem faktury. W całym tym łańcuchu żywnościowym rolnik jest najsłabszym ogniwem. Dzieje się tak, gdyż rolnicy są rozdrobnieni, niezrzeszeni w spółdzielniach czy grupach producenckich, które mogłyby konkurować z wielkimi koncernami.

Z ciekawymi rozwiązaniami tej kwestii spotkałem się w czasie moich wizyt na Litwie. Litwa wynegocjowała w pakiecie akcesyjnym do UE warunek, że przez 5 lat żadne zagraniczne sieci handlowe nie mogą wejść na jej rynek. Jednocześnie powołała 3 silne organizacje narodowe. Gdy okres karencji się skończył, rynek litewski był opanowany przez narodowych przedsiębiorców. Niestety w Polsce takie prawo nie zostało zastosowane.
1 marca zakończył się nabór wniosków od podmiotów planujących podjęcie wykonywania działalności gospodarczej w zakresie przetwórstwa. Rząd PiS podniósł wysokość pomocy z 300 tys. zł. do 500 tys. zł.
We wrześniu wchodzi w życie ustawa o znakowaniu żywności. Wszystkie produkty krajowe będą oznakowane biało-czerwoną flagą, co ułatwi wybór konsumentowi. Równocześnie przeprowadzona zostanie wielka kampania informacyjna „Kupuj świadomie”, której celem będzie zachęcanie klientów do wybierania jakościowo lepszych – rodzimych artykułów.

Jeszcze w tym roku wprowadzimy duże ułatwienia dla małych rolniczych ubojni dla zwierząt takie, jakie istnieją
w wielu krajach europejskich. Przypomnieć muszę – co robiła Koalicja Europejska, gdy media ujawniły, że do obrotu może trafiać mięso z chorych lub padłych krów. Z premedytacją działała na szkodę polskiej wsi, celowo podnosząc poziom histerii. A de facto – okazało się, że dotyczyło to tylko jednej ubojni w kraju. Wszystkie ubojnie zostały przebadane.

Mięso było zdrowe i sytuacja została opanowana. Dzięki podjętym wysiłkom udało się także odwrócić kryzysową sytuacji na rynku wołowiny. Ostatnio Czechy zrezygnowały z restrykcji wobec polskiej wołowiny, polegających
na konieczności przeprowadzania badań laboratoryjnych. Eksport polskiej żywności wciąż rośnie.

EUROWYBORY 2019 SZANSĄ DLA ROZWOJU POLSKIEJ WSI

Dlaczego? Bo PiS chce, żeby „młode pokolenie przejmowało stery” w gospodarstwach rolnych.

Oferujemy bardzo konkretną pomoc. Gdy młody rolnik do 40. roku życia przejmuje gospodarstwo, dostanie od państwa 150 tys. bezzwrotnej pomocy, z czego 70 proc. na maszyny i na obiekty budowlane. To zachęta dla młodych, by nie wyjeżdżali ze wsi, zostawali na roli i angażowali się w pracę.

TO NIE JEST PROGRAM CZCZYCH OBIETNIC

Jeśli pan premier M. Morawiecki mówi o kwocie 500 tys. zł dla drobnych przetwórców, to jest to zobowiązanie, które zostanie dotrzymane. Jeśli mówi o 150 tys. zł dla młodych rolników – to również zostanie zrealizowane.
Podobnie, gdy prezes Jarosław Kaczyński mówi o zwiększeniu dopłat do polskiego rolnictwa.
Po to właśnie PiS już tworzy koalicje z analogicznymi ugrupowaniami w całej Europie, by korzystne dla polskiej wsi prawo – przeforsować. Dzięki eurodeputowanym PiS Polska staje się jednym z głównych rozgrywających w sprawach wspólnej polityki rolnej UE i jak mówi minister J. K. Ardanowski „wreszcie przestała być tym głupim Jasiem do bicia, któremu kazano siedzieć w kącie i milczeć”.

OPOZYCJA GARDZI POLSKĄ WSIĄ

Po konwencji PiS w Kadzidle, poświęconej rolnictwu opozycja nie po raz pierwszy pokazała swoją pogardę dla wsi, kpiąc z konkretnych propozycji, mających na celu polepszenie jakości życia polskiego rolnika.
PSL wspólnie z PO podniosły wiek emerytalny, zwalczały handel detaliczny, zgodziły się na obniżenie budżetu w drugim filarze Wspólnej Polityki rolnej UE i nierówne dopłaty. Dziś domagają
się likwidacji KRUS. Przez okres III RP to PSL odpowiadało w większości rządów za rolnictwo – wyprzedając majątek narodowy chłodnie i przetwórnie.
PiS docenia potencjał tkwiący w polskiej wsi. Przecież jak mówi premier M. Morawiecki: „Polskie rolnictwo to największa polska fabryka
i największa szansa”.

OBIECUJEMY
DOTRZYMUJEMY

Rząd PiS: przywrócił wiek emerytalny rolników, zagwarantował, że ziemia trafia w ręce polskich rolników, zorganizował i wypłacił rekordowe odszkodowania suszowe (2,2 mld zł.), zapanował nad ASF i zaoferował hodowcom świń realną pomoc. Będziemy dopłacać niemal 1,2 mld zł. do paliwa rolniczego, a także zwiększymy możliwość sprzedaży detalicznej płodów rolnych na lokalnych rynkach.
To PiS zadbał o „Koła Gospodyń Wiejskich” – przeznaczając na każde z nich – 5 tys. zł. Dzięki nadaniu osobowości prawnej zyskały: samodzielność, możliwość finansowania, gromadzenia majątku i prowadzenia działalności gospodarczej, a ich dochody zostały zwolnione z podatku. KGW mogą ubiegać się o środki finansowe w ramach konkursów i dotacji. Mają wsparcie specjalnego pełnomocnika w biurach powiatowych ARiMR oraz Pełnomocnika Rządu. W wyniku tych działań w ciągu zaledwie kilku miesięcy powstało ok. 5 tys. nowych „Kół Gospodyń Wiejskich”.
Na koniec dodać chcę, że głównymi beneficjentami programów PiS są w dużej mierze rolnicy. Tak jest w przypadku 500 +, aż 60% z tego programu trafia do rodzin mieszkających na wsi. Przywracamy tam placówki pocztowe, posterunki policji, połączenia autobusowe i kolejowe. Kwoty przeznaczone na OSP zwiększyliśmy o 30%. Do 6 mld podnieśliśmy fundusz na drogi samorządowe. 630 mln zł. przeznaczyliśmy na dopłaty do ubezpieczeń rolniczych. Ubezpieczonych zostanie co najmniej 5 mln hektarów użytków rolnych i ponad 20 mln szt. zwierząt.
Nie da się na kilku szpaltach zmieścić całego „Planu dla wsi”, który na początku swoich rządów przedstawił premier M. Morawiecki, a który jest konsekwentnie realizowany, modyfikowany i ulepszany. To zaledwie niewielki wycinek propozycji dla polskiego rolnictwa, gdyż jak mówi premier M. Morawiecki – PiS : „Nie będzie silnej polskiej gospodarki bez silnego, polskiego rolnictwa”
Chcę dzisiaj zwrócić się z gorącym apelem i prosić rolników z województwa łódzkiego: Rolnicy! Głosujcie na PiS – partię polskiej wsi. Nie na tę udawaną – zielono – tęczową, tylko na tę prawdziwą – biało – czerwoną!

 

Robert Telus
rolnik
Poseł na Sejm RP
wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Przewodniczący NSZZ Solidarności Rolników Indywidualnych

Klub GP: Beata Dróżdż naszą kandydatką w eurowyborach

Na 4. miejscu na listach kandydatów do Parlamentu Europejskiego z łódzkiej listy PiS znalazła się Beata Dróżdż, przewodnicząca Klubu „GP” w Piotrkowie Trybunalskim. Wszyscy, którzy uczestniczą w ogólnopolskich wydarzeniach organizowanych przez Kluby „GP” znają Beatę, która zawsze znajduje czas, żeby swoim doświadczeniem, profesjonalizmem i niezwykłą pracowitością zorganizować, czy pomóc w zorganizowaniu takich przedsięwzięć jak np. Gala Człowieka Roku, Wielki Wyjazd na Węgry, Zjazdy Klubów „GP”, czy dziesiątki spotkań w Piotrkowie Trybunalskim i innych miastach w Polsce. W Piotrkowie znają ją wszyscy, dlatego z sukcesem startowała w wyborach do sejmiku województwa łódzkiego, zostając radną. Zawsze znajduje czas, żeby pochylić się nad problemami ludzi, którzy zwracają się do niej z prośbą o radę, czy pomoc. Jest matką pięciorga dzieci i jak nikt inny, w rozmowie z portalem Niezalezna.pl, mogła powiedzieć: „Rodzina, obrona jej wartości, to jest kluczowa sprawa w obecnej sytuacji. I trzeba o nią szczególnie dbać, zwłaszcza że wielu próbuje niszczyć to, co jest w naszej tradycji, wartościach. Walczyć o to trzeba nie tylko w Polsce, ale również w Parlamencie Europejskim. A może właśnie przede wszystkim tam. Na pewno ważną sprawą jest obrona dobrego imienia Polski i zachowanie suwerenności, abyśmy decydowali o sprawach Polski w kraju, a nie na arenie międzynarodowej. Dla mnie ważne są także sprawy rolnictwa oraz sprawy polskich rodzin mieszkających poza granicami kraju. Chodzi zwłaszcza o problem odbierania dzieci polskim rodzinom, a więc działalność Jugendamtów czy norweskiego Barnevernetu”. Na pytanie, jak zamierza poprowadzić kampanię, powiedziała: „Pierwszy raz wezmę udział w kampanii do PE, dlatego sprawa jest nowa i trudna. Obszar wyborczy jest duży, bo obejmuje teren województwa łódzkiego.

W ostatnich wyborach kampania obejmowała 1/4 tego obszaru i udało mi się uzyskać ponad 15 tys. głosów. Natomiast w kampanii do PE na pewno zwrócę się o wsparcie do klubów „Gazety Polskiej” i przyjaciół z różnych miejscowości w województwie i kraju. Już mam zapewnienia wsparcia z Krakowa, Braniewa czy Warszawy. Będę potrzebowała wsparcia wielu osób, by ta kampania mogła przynieść zwycięstwo. Kampania będzie miała charakter bezpośredni, zależy mi na dotarciu do ludzi i na rozmowach z mieszkańcami. Ważne będzie chodzenie od domu do domu, a także spotkania otwarte. Planuję rozpowszechnianie materiałów informacyjnych. To, co przyniosło efekt w kampanii samorządowej, z pewnością przyniesie też efekt w obecnej kampanii, ponieważ najważniejsze jest to, aby ludzie wiedzieli, że ktoś, kto jest im znany lokalnie, na poziomie powiatu, może być kandydatem w wyborach do PE. Ważne, aby nie była to osoba, która jest kolejnym nazwiskiem na liście, ale ktoś, o kim mają wiedzę i kogo znają. Jest to na pewno trudne do osiągnięcia w skali całego województwa, ale jednocześnie możliwe. Liczę na głosy zwolenników PiS, na głosy polskiej wsi, mieszkańców miast powiatowych i głosy rodzin.”</P.Wszyscy w miarę możliwości pomóżmy Beacie w kampanii wyborczej. Nadszedł czas, żebyśmy mieli przedstawiciela Klubów „GP” w Parlamencie Europejskim, bo nikt inny jak osoba wywodząca się z naszego środowiska nie będzie tak bronił polskiej racji stanu, jak Beata Dróżdż. Możemy być pewni, że nigdy nie zdradzi idei, którym wierni są członkowie Klubów „GP”.

Ryszard Kapuściński
Prezes Klubów Gazety Polskiej

26. maja

Dziś stajemy przed wyborem: czy Polska ma być współtwórcą Europy Ojczyzn czy częścią europejskiego parapaństwa?

26 maja dokonamy wyboru, który ma kluczowe znaczenie dla przyszłości Polski. To w naszych rękach leżą losy naszych dzieci, wnuków, przyszłych pokoleń. Czy wygra interes narodowy, miłość do Ojczyzny?

Patriotyzm to miłość Ojczyzny i gotowość działania dla Ojczyzny. Ta miłość i gotowość nie mogą być pustą deklaracją, odświętnym gestem. Ta miłość jest wymagająca. Dla polityka oznacza to wymóg działania dla niepodległości Polski, jako WARTOŚCI najwyższej. I tu nie powinno być żadnej taryfy ulgowej… Dzisiejsze państwo polskie jest owocem walki, wysiłku i poświęcenia wielu pokoleń. Jego utrzymanie i umocnienie ma znaczenie fundamentalne i nie może ograniczać się do gry partyjnych interesów. I dlatego strategia niepodległościowa ma tak wielkie znaczenie.

Umocnienie narodu, jego wiary i tożsamości, gotowość walki za Ojczyznę, wzmocnienie rodziny, rozwój gospodarki, odbudowa przemysłu, wojska, dbałość o polską wieś – to wielkie cele i na dalszą metę od ich realizacji zależą nasze losy. Ale dzisiaj wszystko waży się na szali wydarzeń i wyborów międzynarodowych, dzisiaj decyduje się, czy w ogóle Polska będzie państwem, czy też swoją państwowość utraci. Dziś rozstrzyga się, czy Polska stanie się fragmentem innej międzynarodowej struktury o liberalno-antychrześcijańskiej ideologii, czy też wywalczy na arenie międzynarodowej status niepodległego państwa, samodzielnego aktora sceny politycznej.

W tej kwestii błędu nie można popełnić. W przeszłości za taki błąd płaciliśmy straconymi latami, milionami polskich uchodźców szukających pracy za granicą, zniszczonym przemysłem, demoralizacją elit i społeczeństwa.

W ciągu ostatnich trzech lat odzyskaliśmy zdolność kształtowania naszego państwa i decydowania o własnym losie. Nie zmarnujmy tego wielkiego dobra. Skupię się więc na analizie polskiej strategii niepodległościowej, bo ona zdecyduje o tym, czy Polska utrzyma państwo, czy też – jak bywało to w ostatnim stuleciu już wielokrotnie – zmarnuje szanse na jego odbudowę.

Myli się ten, kto widzi problem wyboru strategii niepodległościowej jako prostą kontynuację walki, która doprowadziła do odzyskania niepodległości. Często postrzegamy tę kwestię jako przedłużenie działań Dmowskiego, Piłsudskiego, ruchu narodowego, ruchu niepodległościowego, etc., etc. To błąd, bo czym innym jest odzyskanie niepodległości po stu dwudziestu trzech latach niewoli, a czym innym jest budowa i rozwój niepodległego państwa polskiego. W ciągu ostatnich lat – jeśli chodzi o strategię geopolityczną – znaleźliśmy się w zupełnie nowej rzeczywistości, innej niż ta, która zaczęła się atakiem Rosji i Niemiec na Polskę. Nie ma już podziału na dwa wielkie bloki łączące z jednej strony wolne narody, a z drugiej więźniów komunizmu. Nie ma też struktury, która wyrosła z II Wojny Światowej, układów jałtańskich i maltańskich lat 1945–1988, nie ma wielkich, globalnych wyzwań jednoczących różne narody walczące przeciwko komunizmowi. Unia Europejska jawiła się nam jako sojusznik USA, organizacja wzmacniająca siłę obrońców niepodległości narodowej, wolnej gospodarki opartej na własności prywatnej i sprawiedliwości gwarantowanej przez silne państwo narodowe, wartości chrześcijańskich i demokratycznych zasad.

Tego świata już nie ma. Oczywiście jest Unia Europejska i jest Polska, która ma tam swoje miejsce określane przez Konstytucję RP. Bo Unia, jaką Polska zaakceptowała i za którą Polacy głosowali w referendum z 2004 roku, to był związek suwerennych narodów i niepodległych państw. Ta kwestia została rozstrzygnięta przez polski Trybunał Konstytucyjny w 2010 roku w odpowiedzi na wniosek grupy posłów, których miałem zaszczyt reprezentować. Polska jest wobec takiej Unii lojalna i oczekuje wzajemności. Ale ta Unia właśnie odchodzi w przeszłość.

Dziś kanclerz Niemiec Angela Merkel mówi nam otwarcie, że mamy zrezygnować z naszej niepodległości i suwerenności narodowej, prezydent Francji Emmanuel Macron ogłasza, że europejska armia, która miałaby powstać, może być użyta do walki z USA,

Trybunał Sprawiedliwości staje się gwarantem postkomunistycznego dyktatu w polskim sądownictwie, a Parlament Europejski potępia polski patriotyzm i chce na nas wymusić porzucenie wartości chrześcijańskich. Demokrację i wolę narodu wyrażaną w wolnych wyborach chce się zastąpić sondażami, propagandą, dezinformacją i przekupstwem. Przed takim właśnie kierunkiem zmian przestrzegał wielki polski święty Jan Paweł II, przypominając, że demokracja bez wartości może obrócić się w system totalitarny. Dziś stajemy właśnie wobec takiego zagrożenia. Jak w orwellowskich powieściach okazało się, że walcząc o najwyższe wartości, znaleźliśmy się w świecie, w którym pod hasłem liberalizmu próbuje się narzucić nam antywartości! I to nie jest science-fiction czy kłamliwa, antyeuropejska propaganda. To od dawna przygotowywany plan, który dziś jest brutalnie wprowadzany w życie. Przed tym zalewem antywartości, zalewem cywilizacji śmierci może nas obronić jedynie ład oparty na współpracy i porozumieniu demokratycznych państw narodowych, ład, zgodnie z którym każdy ma obowiązek kształtować tak swój naród i swoje państwo, żeby było ono zdolne samo się obronić. I było zdolne, respektując prawa naturalne wyrosłe z Ewangelii, partycypować we wspólnym wysiłku całej społeczności międzynarodowej. 26 maja 2019 roku przede wszystkim najważniejszy jest nasz udział w wyborach. Przede wszystkim idźmy głosować, bo w tych wyborach właśnie frekwencja ma podstawowe znaczenie dla wyniku wyborczego. Głosujmy, dbajmy o to by wartości, które legły u powstania Unii Europejskiej, wartości chrześcijańskie były nadal jej fundamentem. Głosujmy na ludzi reprezentujących polski interes narodowy, od tego zależy kształt ustawodawstwa unijnego, a potem krajowego.

26 maja głosujmy na Prawo i Sprawiedliwość, by wynik tych wyborów doprowadził do tego, aby jakość życia Polaków dorównywała jakości życia Europejczyków, zasługujemy na to, by żyć na europejskim poziomie.

Antoni Macierewicz
Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości
Poseł na Sejm RP

To jest nasza Europa

Od najbliższych wyborów do europarlamentu może zależeć to, w jakim kierunku Unia Europejska będzie się rozwijać i czy będzie to zgodne z naszymi oczekiwaniami.

Co sprawia, że frekwencja w wyborach do europarlamentu była dotąd niższa niż w wyborach krajowych? Tak się dzieje, ponieważ większość wyborców nie jest przekonana o znaczeniu tego głosowania dla zwykłych obywateli, dla tych, którzy na co dzień nie interesują się polityką zagraniczną. Tymczasem tym razem europejskie wybory mogą być najważniejsze od czasu wstąpienia Polski do Unii.

Polska przede wszystkim

Kandydując w wyborach do Parlamentu Europejskiego, stawiamy sobie trzy cele. Po pierwsze, polska reprezentacja w Unii musi pilnować interesów naszego kraju. Opozycja do swoich celów używa instytucji europejskich, a ostatnio także – a to jest nadużycie wobec zasad, jakie w Unii obowiązują – unijnych dygnitarzy. Wspieranie przez urzędników z Brukseli opozycyjnych partii w Polsce jest skandalem, na który nie pozwoliliby sobie na przykład Niemcy czy Francuzi. Opozycja usiłuje wykorzystać zarówno brukselskie instytucje, jak i część mediów do szczucia ich przeciwko polskiemu rządowi, wybranemu w demokratycznych wyborach i cieszącemu się poparciem, o jakim opozycja nie może nawet marzyć. Dlatego reprezentacja Prawa i Sprawiedliwości w europarlamencie musi bezwzględnie stawiać polskie interesy ponad unijne polityczne przepychanki. Lewica i liberałowie chcieliby w Polsce takiego rządu, który byłby posłuszny brukselskiej biurokracji, czyli pilnowałby interesów bogatych państw zachodniej Europy. My będziemy upominać się o sprawy polskie, ponieważ chcemy, aby Polska swoim poziomem gospodarczym jak najszybciej zbliżyła się do Zachodu. Nie zgodzimy się na to, by zapewniać tańszych pracowników Niemcom czy Anglii, tak jak nie zgodzimy się, by zachodnie firmy upychały w Polsce towary gorszej jakości. Nie zgodzimy się na blokowanie naszego rozwoju, tak jak nie zgodzimy się na traktowanie polskiego rolnictwa gorzej niż na przykład rolnictwa Francji czy Grecji. Opozycyjni posłowie w Europarlamencie niejednokrotnie działali na szkodę naszego państwa, dla nas rozwój Polski będzie zawsze najważniejszy.

Unijna sprawiedliwość

Po drugie, będziemy domagać się, aby Unia sprawiedliwie traktowała wszystkie kraje członkowskie. Nie zgodzimy się na traktowanie Polski gorzej niż tzw. Kraje starej Unii, nie zgodzimy się na naciąganie traktatów unijnych do walki politycznej w interesie unijnego establishmentu, tak jak to dzieje się na przykład w przypadku naszej reformy sądownictwa. Sędziowie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) nie mają prawa zarzucać nam upolitycznienia sądów, skoro sami pochodzą z politycznego nadania. Nasze rozwiązania są podobne do tych stosowanych w innych krajach Unii, ale tam nie spotykają się z krytyką. Nie będziemy godzić się na naciąganie procedur wyborczych, ograniczanie możliwości wypowiedzi, stosowanie rozmaitych wybiegów prawnych, aby tylko przeforsować opinię najsilniejszych. Nie pozwolimy również narzucać sobie ideologicznych rozwiązań dominujących na Zachodzie, takich jak rewolucja obyczajowa, zwalczanie chrześcijaństwa, wymazywanie tradycji narodowych, podważanie roli rodziny, lansowanie multi-kulti czy masowe zastępowanie Europejczyków przybyszami z innych kontynentów. Polacy są przywiązani do własnej kultury, do swojej historii i tradycji, do chrześcijańskich fundamentów swojego państwa, wreszcie do wolności i niepodległości. Nie pozwolimy sobie tego odebrać ani ograniczyć.

Krajobraz Międzymorza

Po trzecie, naszym celem będzie wzmacnianie znaczenia Polski w Europie. Służyć temu będzie m.in. rozbudowa współpracy z państwami Europy Środkowo-Wschodniej. Prezydencka inicjatywa Trójmorza obejmuje państwa regionu należące do UE. Naszym zadaniem będzie rozszerzanie bliskich relacji także z państwami, które bądź do Unii jeszcze nie należą, ale chciałyby zostać przyjęte (Gruzja, Mołdawia, Macedonia, Czarnogóra, Albania), których perspektywa przyjęcia wydaje się odległa (Ukraina), bądź które nie wyrażają zainteresowania członkostwem (Armenia, Azerbejdżan, Białoruś).

Chcemy budować blok państw blisko związanych doświadczeniami historycznymi (pozostawanie w sowieckiej strefie wpływów lub pod sowiecką okupacją, a także zmaganie się z narzuconą ideologią komunistyczną), przywiązaniem do suwerenności i tradycyjnych wartości, a w większości również szacunkiem do chrześcijańskiego rodowodu naszych państw oraz znaczącym udziałem religii w życiu publicznym. Wśród rozmaitych wspólnych regionalnych przedsięwzięć najważniejszy jest plan budowy autostrady Via Carpatia łączącej wybrzeża Bałtyku i Morza Śródziemnego. Ten szlak komunikacyjny, bezcenny dla rozwoju gospodarczego naszych państw, będzie miał także ważne znaczenie militarne. Jego uzupełnieniem powinny stać się wspólne inwestycje w połączenia kolejowe i lotnicze, przejścia graniczne, linie energetyczne. Ważnym elementem tej współpracy, mającym już wieloletnią historię, są porozumienia w ramach Europy Karpat, czyli rozwijanie różnych form współpracy w obrębie łuku Karpat, od Polski i Czech poprzez Ukrainę aż po Rumunię i Serbię. Na to powinny znaleźć się środki unijne. Sprzyjające okoliczności rozwijania współpracy to przede wszystkim rozwój gospodarczy, charakterystyczny dla regionu jako całości, podobny stosunek rządów do napływu imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu, wspólne działania na rzecz bezpieczeństwa, m.in. przez wzmacnianie armii, wreszcie przychylność Stanów Zjednoczonych i ekipy prezydenta Trumpa dla naszych projektów. Wspólne jest również pragnienie wyrównania poziomu życia mieszkańców regionu ze społeczeństwami Zachodu. Ostatnie lata pokazują, że jest to plan możliwy do wykonania. Takie są nasze zadania w Parlamencie Europejskim i z takim programem idziemy do wyborów. Szczegółowo nasze cele przedstawia Deklaracja Europejska, zaprezentowana na konwencji PiS w Jasionce pod Rzeszowem. Teraz najważniejsze jest przekonanie wyborców, że 26 maja trzeba iść głosować oraz że warto poprzeć kandydatów Prawa i Sprawiedliwości.

Beata Mazurek
Rzecznik Prasowy
Prawo i Sprawiedliwość

Źródło: Gazeta Polska nr 16 z dnia 17.04.2019 r.

Niezależna: Nie popieram strajku nauczycieli!

Gdy byłam dzieckiem rodzice wpajali mi szacunek dla nauczycieli. Jako matka tłumaczyłam swoim pociechom, że pana/pani w szkole należy słuchać, bo pomagają poznawać świat i chcą dla nich jak najlepiej. Niestety, wydarzenia ostatnich dni mocno nadwyrężyły wiarę w wydawałoby się fundamentalną zasadę. I nie chodzi o sam strajk, ale zachowanie części pedagogów w jego trakcie.

Po zapowiedzi, że nauczyciele zamierzają strajkować, bo są kiepsko opłacani, starałam się ich zrozumieć. Nie jest bowiem żadną tajemnicą, że pensje w oświacie (tej publicznej) nie należą do wygórowanych. Nieco jednak naiwnie liczyłam, iż protest nie będzie miał politycznego podtekstu, ale przede wszystkim nie ucierpią dzieci.

Nadzieje prysły już po deklaracji Sławomira Broniarza, szefa Związku Nauczycielstwa Polskiego, który na antenie Radia Zet ogłosił, iż klasyfikowanie i promowanie uczniów to „potężny oręż, chcielibyśmy żeby rząd miał tego świadomość”. Wtedy pozbyłam się wątpliwości co do charakteru strajku. A przecież później doszły jeszcze groźby paraliżu egzaminów gimnazjalnych (to się nie udało) oraz matur (to dopiero przed nami).

Strajk ruszył 8 kwietnia i trwał cały miniony tydzień. Zachowanie związkowców z ZNP i FZZ podczas negocjacji z rządem można skwitować krótko „polityczne gierki”, ale najbardziej smutne okazały się wiadomości docierające z różnych zakątków Polski. W Świnoujściu protest zawieszono, bo wcześniej wykupiona została wycieczka do SPA. W niektórych miastach nauczyciele niby strajkowali, ale równocześnie pracowali w prywatnych szkołach. W Gorzowie Wlkp. działacze KOD hałasowali podczas egzaminów przeszkadzając uczniom, a nauczyciele wyszli… podziękować za wsparcie. Kuriozalny jest przypadek z mojego terenu, czyli Łodzi. Tutaj działa szkoła, której organem prowadzącym jest ZNP (organizator strajku!) i funkcjonowała normalnie. Powód – rodzice uczniów płacą wysokie czesne.

Szokuje zwłaszcza w jaki sposób potraktowani przez „kolegów” zostali nauczyciele, którzy nie przyłączyli się do protestu. W wielu miejscach rozwieszano ulotki, w których nazywano ich łamistrajkami, w Gnieźnie pojawiły się nawet klepsydry, twitter pełen jest zdjęć, na których widać kordon strajkujących nauczycieli stojących po obu stronach szkolnego korytarza, a środkiem miały przechodzić osoby, które zgodziły się pomóc przeprowadzić egzaminy. Jedną z takich fotografii opublikowała „Gazeta Wyborcza” – jeśli chcieli w ten sposób zyskać poparcie dla strajkujących, to zapewne odnieśli odwrotny skutek.

Dlatego nie popieram strajku! Nie zmienią tej opinii happeningi celebrytów w stylu Mai Ostaszewskiej, którzy – jako dyżurni krytycy rządu – przy byle okazji robią groteskowe selfie. Akcesoria i naburmuszona mina zawsze są identyczne – różnią się tylko hasła wypisane flamastrem na kartce.

Podobnie chyba myśli większość Polaków, bo z sondażu Instytutu Pollster dla „Gazety Polskiej” wynika, iż nauczyciele powinni więcej pracować przy tablicy. Wtedy też więcej by zarabiali…

Źródło: Niezależna

Niezależna: Nawet w Koalicji Europejskiej piszą o sobie „przeszłość Polski”

Od ekonomistów można byłoby oczekiwać poważnych analiz. Nawet jeśli są mocno zaangażowani po konkretnej stronie politycznego sporu. Tymczasem profesor Marek Belka, czyli były prezes Narodowego Banku Polskiego, a obecnie „jedynka” na liście Koalicji Europejskiej w okręgu 6 (Łódzkie), podczas sobotniej konwencji KE mocno rozczarował. Posiłkował się banalnymi opowieściami o jedności w spółce kierowanej przez Platformę Obywatelską (należy do niej SLD reprezentowane m.in. przez Belkę).

Przekonywał także, iż powstanie Koalicji Europejskiej stało się „niemiłą niespodzianką dla Prawa i Sprawiedliwości”. To było nawet zabawne stwierdzenie, bo zaledwie kilka godzin przed wystąpieniem Belki, portal Onet.pl opublikował multisondaż, w którym uwzględniono badania z minionego miesiąca, a wyniki nie pozostawiały wątpliwości: PiS wygrywa, KE kilka punktów procentowych w tyle. I dla tych drugich słabym pocieszeniem jest miejsce na podium. No chyba że wystarczy im utarcie nosa Robertowi Biedroniowi.

Po sobotniej konwencji wyniki mogą być jeszcze gorsze, bo powtórzył się scenariusz znany z wcześniejszych imprez, a przed którym od dawna opozycję ostrzegają politolodzy. Zdarta już mocno jest płyta z narzekaniem o PiS. Ale gdy własnych pomysłów brak…

Hitem było wystąpienie Katarzyny Lubnauer z Nowoczesnej (ugrupowania z poparciem na poziomie politycznego planktonu), która ukuła zwrot „pisologia”. Wśród najczęściej jednak cytowanych było bodajże opowieści Włodzimierza Czarzastego, czyli partyjnego szefa prof. Belki.

Lider SLD przekonywał, że nie są istotne różnice programowe, bo ważny jest… uśmiech.
Jeśli po lewej stronie zapomnieli, to jest też powiedzonko „śmiech przez łzy” – może Belce i kolegom z SLD, którego wyborcy już dawno temu wyrzucili z Sejmu, przyda się na następny zjazd.

PS. W zapowiedziach konwencji Koalicji Europejskiej niektórzy politycy i sympatycy opozycji posługiwali się hasztagiem „przeszłość Polski”. Wymowna wpadka.

Źródło: Niezależna

Eurowybory 2019 szansą dla rozwoju polskiej wsi

Posłem się bywa – rolnikiem się jest. To mój zawód, moje powołanie, moja scheda z dziada pradziada, wreszcie moja pasja.  Nigdy mentalnie ze wsi nie wyjechałem. Zabrałem ją ze sobą na Wiejską. Od 12 lata zasiadam w Komisji Rolnictwa. Jako jej wiceprzewodniczący dbam o kwestie agrarne. Mnie rolnikowi „z krwi i kości” – nie mieści się w głowie, że można sprawy polityczne przekładać nad interes rolników.

Rolnicy! Głosujcie na PiS – partię polskiej wsi. Nie na tę udawaną – zielono-tęczową, tylko na tę prawdziwą – biało-czerwoną.

Chciałbym zauważyć, że to PiS jest dzisiaj kontynuatorem polskiego ruchu ludowego. To PiS idzie drogą Wincentego Witosa, który nigdy nie rozstawał się z różańcem i nawet z perspektywy czasu nie można zarzucić mu jakiegokolwiek niemoralnego działania. Choć 3 razy był premierem, pozostał gospodarzem na swojej ziemi. Gdy bolszewicy stanęli pod Warszawą, do Wierzchosławic przyjechał adiutant J. Piłsudskiego, by prosić go o przyjazd do stolicy i stanięcie na czele „Rządu Obrony Narodowej”. Zastał go w polu. Potrafił pędzić na złamanie karku z Warszawy, żeby obrobić pole. W swoich pamiętnikach wspominał: „Nie mogłem sobie tylko nigdy podarować, ażeby własnoręcznie nie zaorać gruntu, do ostatniej skiby, nawet wtenczas, gdy byłem prezydentem ministrów”.

Nie chodziło mu o karierę, o władzę, ani o bogactwo. Chodziło mu o Polskę – silną i sprawiedliwą.

To PiS kontynuuje politykę Wincentego Witosa i Stanisława Mikołajczyka, broniąc polskiej ziemi i polskich lasów, pilnując narodowego interesu. Pragnę przypomnieć, że rząd jako jedną z pierwszych wprowadził ustawę – wstrzymującą sprzedaż państwowej ziemi. Tym samym nie grozi jej wykupienie przez obcokrajowców.

W centrum programu PiS stoi polska wieś oparta na tradycji, a jednocześnie idąca w kierunku dobrze rozumianej nowoczesności. Wieś, która nie będzie w niczym ustępowała miastu. To właśnie dzięki wartościom pielęgnowanym na wsi takim jak rodzina, ojczyzna, wiara i tradycja – Polska będzie silnym, ważnym państwem na mapie Europy i świata.

PiS nie dzieli Polaków ze względu na miejsce zamieszkania. Polska wieś i polskie miasto musi żyć na tym samym poziomie. Różnice, które już się zmniejszyły, ale które wciąż istnieją, muszą zostać ostatecznie zredukowane.

Eurowybory 2019 szansą dla rozwoju polskiej wsi

Dlaczego? Bo polscy rolnicy są w UE dyskryminowani

Aż w 18 krajach UE dopłaty są wyższe niż w Polsce. Średnia unijna dopłata w bieżącym roku wynosi 240 euro na hektar, polski rolnik otrzyma średnio 207 euro na hektar, czyli 16% poniżej średniej, w 2020 r. natomiast 212 euro/ha, czyli 12% poniżej średniej unijnej. Dla porównania niemiecki rolnik dostanie 308 euro/ha. 

Dopłaty to pierwszy filar WPR (Wspólna Polityka Rolna), a drugi to PROW (Program Rozwoju Obszarów Wiejskich). Jeżeli zliczymy kwoty otrzymane na rolnictwo z obu tych filarów – Polska zajmuje 5 miejsce w Unii po Francji, Niemczech, Hiszpanii i Włoszech. Łącznie na dopłaty otrzymaliśmy 27,45 mld euro, czyli o blisko 10 mld mniej niż Niemcy. Przy tym Polska otrzymała więcej funduszy na PROW, a Niemcy na dopłaty bezpośrednie, co jest logiczne, ponieważ PROW ma służyć głównie rozwojowi obszarów wiejskich, a Niemcy pod tym względem wyprzedzają Polskę, więc stawiają na dopłaty. Problem polega też na tym, że Niemcy swoją pulę na WPR dzielą na 299 tys. gospodarstw i 16,7 mln ha, my natomiast na 1,4 mln gospodarstw i 14,4 mln ha. Przy czym całkowita wartość towarowej produkcji rolniczej u naszych sąsiadów wynosi 53,13 mld euro, a w Polsce – 22,53 mld euro. 

Reasumując, dopłaty są wyższe w krajach Zachodu, niż w państwach Europy Środkowo-Wschodniej, a przecież koszty produkcji pozostają takie same. Przy podziale nowych funduszy unijnych musimy zlikwidować tę dyskryminację. Żadne argumenty nie przemawiają za tym, żeby utrzymywać tak duże różnice finansowe i tak jak to robili nasi poprzednicy z koalicji PO – PSL w kółko powtarzać, że następna siedmiolatka to będzie kolejny krok na drodze do wyrównania dotacji.

W 2013 r. partie PO i PSL miały okazję wywalczenia wyższych funduszy przy dużo większym budżecie rolnym. Niestety potulnie zgodziły się na niższe dopłaty, dyskryminujące polskiego rolnika. W związku z tym – priorytetem europosłów PiS będzie zwiększenie udziału Polski w rozdzielanej co 7 lat puli środków.

Eurowybory 2019 szansą dla rozwoju polskiej wsi

Dlaczego? Bo konieczna jest ostra walka o duży udział Polski w budżecie rolnym UE.

Chciałbym podkreślić, że obecnie przewidywany jest dużo mniejszy budżet rolny. Zapewniam, że europarlamentarzyści PiS będą twardymi negocjatorami w sprawie zwiększenie wydatków na rolnictwo.

Wiele państw unijnych podziela zdanie Polski, że z małym budżetem nie da się zrealizować oczekiwań stawianych wsi i rolnictwu przez społeczeństwo. Rząd PiS stoi na stanowisku, że poszczególne kraje UE powinny zwiększyć składkę członkowską. Niestety główni płatnicy, tacy jak Francja czy Niemcy, nie są zainteresowani zwiększaniem składek i dopłacaniem do rolnictwa w naszej części Europy.

Europosłowie PiS po wyborach do PE podejmą walkę o duży budżet rolny w nowej już komisji rolnictwa Europarlamentu oraz o korzystne dla polskich rolników rozwiązania ujęte w nowej perspektywie finansowej UE.

Eurowybory 2019 szansą dla rozwoju polskiej wsi

Dlaczego? Bo PiS zawalczy ze szczególną niesprawiedliwością przy podziale unijnych środków dla rolników.

80 proc. dotacji przypada ogromnym gospodarstwom rolnym, a tylko 20 proc. mniejszym i średnim. PiS stoi na stanowisku, że mniejsze i średnie gospodarstwa, które prowadzą uprawę i hodowlę tradycyjnymi metodami, hołdującymi ekologii i dającymi tak obecnie pożądaną – zdrową żywność muszą mieć zdecydowanie większy udział w tych środkach. Obecnie często jest tak, że dopłaty biorą tzw. „rolnicy z Marszałkowskiej”, którzy nawet nie wiedzą, gdzie mają swoje areały. Dlatego europosłowie PiS będą zabiegali, żeby to małe i średnie gospodarstwa rolne otrzymały najwięcej środków z UE.

Konieczność tej zmiany wynika wprost z artykułu 23 konstytucji, który wyraźnie mówi, że ustrój rolny w Polsce ma być oparty na gospodarstwach rodzinnych.

Eurowybory 2019 szansą dla rozwoju polskiej wsi

Dlaczego? Bo rząd PiS wesprze gospodarstwa rolne, które stosują samodzielnie produkowaną paszę i zapewniają zwierzętom dobrostan. 

Zamierzamy przeznaczyć minimum 100 złotych od jednego tucznika i 500 zł od jednej krowy, dla tuczników utrzymywanych na słomie oraz każdej sztuki bydła wypasanego na pastwiskach. Ta kwota może być jeszcze wyższa.

Zapewniam, że determinacja rządu jest w tej sprawie naprawdę duża. W Niektórych krajach UE od dawna dopłaca się do świń utrzymywanych na ściółce, a w innych krajach istnieją dopłaty do bydła, które jest na wolnym wypasie. Jest to wprost wsparcie dla małych i średnich gospodarstw, bo to w takich gospodarstwach prowadzi się hodowle na ściółce i wyprowadza się krowy na wypas. 

Fundusze zamierzamy pozyskać z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Możliwości wprowadzenia zmian w PROW-ie są kilka razy do roku. Najbliższy komitet w Brukseli będzie obradował czerwcu. Dlatego tak ważne jest, by europosłowie z PiS mieli decydujący głos.

Eurowybory 2019 szansą dla rozwoju polskiej wsi

Dlaczego? Bo PiS wesprze lokalnych producentów żywności.

Polskie rolnictwo to zupełnie wyjątkowy w Europie potencjał tkwiący w mniejszych i średnich gospodarstw, mogących produkować zdrową żywność – w sposób naturalny, której dzisiejsza Polska i Europa potrzebują.

Dzięki przeforsowanej przez PiS ustawie małe gospodarstwa otrzymały możliwość unikalnego w skali Europy sposobu sprzedaży bezpośredniej, która umożliwia zbycie produktów żywnościowych wytworzonych przez rolników i nieopodatkowany obrót nimi do kwoty 20 tys. zł. A przypomnieć, chce, że koalicja PO-PSL twierdziła, że UE nie pozwala na wprowadzenie takich rozwiązań i walczyła z handlem indywidualnych rolników. Zdarzało się nawet, że karała ich za taką działalność.

Sytuacja na rynku jest trudna. Nasi poprzednicy wyprzedawali majątek narodowy.  PSL sprzedał całe przetwórstwo. Rolnik został zdegradowany li tylko do roli dostawcy produktów, a koncerny i supermarkety decydują o cenach. PiS postawił sobie zadanie – skrócenia drogi „od pola do stołu”. Dążymy do tego, aby polski gospodarz mógł na swoich produktach zarobić najwięcej. Ziemniak wyprodukowany przez rolnika niedawno kosztował od 20 do 40 gr., a w hipermarkecie ponad  2 zł.  Dziesięciokrotnie więcej zarabial pośrednik, czyli ten, który musi zająć się tylko przewiezieniem towaru i wystawieniem faktury. W całym tym łańcuchu żywnościowym rolnik jest najsłabszym ogniwem. Dzieje się tak, gdyż rolnicy są rozdrobnieni, nie zrzeszeni w spółdzielniach czy grupach producenckich, które mogłyby konkurować z wielkimi koncernami.

Z ciekawymi rozwiązaniami tej kwestii spotkałem się w czasie moich wizyt na Litwie. Litwa, wynegocjowała w  pakiecie akcesyjnym do UE warunek, że przez 5 lat żadne zagraniczne sieci handlowe nie mogą wejść na jej rynek. Jednocześnie powołała 3 silne organizacje narodowe. Gdy okres karencji się skończył rynek litewski był opanowany przez narodowych przedsiębiorców. Niestety w Polsce takie prawo nie zostało zastosowane.

1 marca zakończył się nabór wniosków od podmiotów planujących podjęcie wykonywania działalności gospodarczej w zakresie przetwórstwa. Rząd PiS podniósł wysokość pomocy z 300 tys. zł. do 500 tys. zł.

We wrześniu wchodzi w życie ustawa o znakowaniu żywności. Wszystkie produkty krajowe będą oznakowane biało-czerwoną flagą, co ułatwi wybór konsumentowi. Równocześnie przeprowadzona zostanie wielka kampania informacyjna „Kupuj świadomie”, której celem będzie zachęcanie klientów do wybierania jakościowo lepszych – rodzimych artykułów.  

Jeszcze w tym roku wprowadzimy duże ułatwienia dla małych rolniczych ubojni dla zwierząt, takie jakie istnieją w wielu krajach europejskich.

Przypomnieć muszę – co robiła Koalicja Europejska, gdy media ujawniły, że do obrotu może trafiać mięso z chorych lub padłych krów. Z premedytacją działała na szkodę polskiej wsi, celowo podnosząc poziom histerii. A de facto – okazało się, że dotyczyło to tylko jednej ubojni w kraju. Wszystkie ubojnie zostały przebadane. Mięso było zdrowe i sytuacja została opanowana. Dzięki podjętym wysiłkom udało się także odwrócić kryzysową sytuacji na rynku wołowiny. Ostatnio Czechy zrezygnowały z restrykcji wobec polskiej wołowiny, polegających na konieczności przeprowadzania badań laboratoryjnych. Eksport polskiej żywności wciąż rośnie.

Eurowybory 2019 szansą dla rozwoju polskiej wsi

Dlaczego? Bo PiS chce, żeby „młode pokolenie przejmowało stery” w gospodarstwach rolnych.

Oferujemy bardzo konkretną pomoc. Gdy młody rolnik do 40. roku życia przejmuje gospodarstwo, dostanie od państwa 150 tys. bezzwrotnej pomocy, z czego 70 proc. na maszyny i na obiekty budowlane. To zachęta dla młodych, by nie wyjeżdżali ze wsi, zostawali na roli i angażowali się w pracę.

To nie jest program czczych obietnic!

Jeśli pan premier M. Morawiecki mówi o kwocie 500 tys. zł dla drobnych przetwórców, to jest to zobowiązanie, które zostanie dotrzymane. Jeśli mówi o 150 tys. zł dla młodych rolników –  to również zostanie zrealizowane.

Podobnie, gdy prezes Jarosław Kaczyński mówi o zwiększeniu dopłat do polskiego rolnictwa.

Po to właśnie PiS już tworzy koalicje z analogicznymi ugrupowaniami w całej Europie, by korzystne dla polskiej wsi prawo – przeforsować.  Dzięki eurodeputowanym PiS Polska staje się jednym z głównych rozgrywających w sprawach wspólnej polityki rolnej UE i jak mówi minister J. K. Ardanowski „wreszcie przestała być tym głupim Jasiem do bicia, któremu kazano siedzieć w kącie i milczeć”.

Opozycja gardzi polską wsią…

Po konwencji PiS w Kadzidle, poświęconej rolnictwu opozycja nie po raz pierwszy pokazała swoją pogardę dla wsi, kpiąc z konkretnych propozycji, mających na celu polepszenie jakości życia polskiego rolnika.

PSL wspólnie z PO podniosły  wiek emerytalny, zwalczały handel detaliczny, zgodziły się na obniżenie budżetu w drugim filarze Wspólnej Polityki rolnej UE i nierówne dopłaty. Dziś domagają się likwidacji KRUS. Przez okres III RP to PSL odpowiadało w większości rządów za rolnictwo – wyprzedając majątek narodowy chłodnie i przetwórnie.

PiS docenia potencjał tkwiący w polskiej wsi. Przecież jak mówi premier M. Morawiecki: „Polskie rolnictwo to największa polska fabryka i największa szansa”.

Obiecujemy – dotrzymujemy!

Rząd PiS: przywrócił wiek emerytalny rolników, zagwarantował, że ziemia trafia w ręce polskich rolników, zorganizował i wypłacił rekordowe odszkodowania suszowe (2,2 mld zł.), zapanował nad ASF i zaoferował hodowcom świń realną pomoc. Będziemy dopłacać niemal 1,2 mld zł. do paliwa rolniczego, a także zwiększymy możliwość sprzedaży detalicznej płodów rolnych na lokalnych rynkach.

To PiS zadbał o „Koła Gospodyń Wiejskich” – przeznaczając na każde z nich – 5 tys. zł. Dzięki nadaniu osobowości prawnej zyskały: samodzielność, możliwość finansowania, gromadzenia majątku i prowadzenia działalności gospodarczej, a ich dochody zostały zwolnione z podatku. KGW mogą ubiegać się o środki finansowe w ramach konkursów i dotacji. Mają wsparcie specjalnego pełnomocnika w biurach powiatowych ARiMR oraz Pełnomocnika Rządu. W wyniku tych działań w ciągu zaledwie kilku miesięcy powstało ok. 5 tys. nowych „Kół Gospodyń Wiejskich”

Na koniec dodać chcę, że głównymi beneficjentami programów PiS są w dużej mierze rolnicy. Tak jest w przypadku 500 +, aż 60% z tego programu trafia do rodzin mieszkających na wsi. Przywracamy tam placówki pocztowe, posterunki policji, połączenia autobusowe i kolejowe. Kwoty przeznaczone na OSP zwiększyliśmy o 30%. Do 6 mld podnieśliśmy fundusz na drogi samorządowe. 630 mln zł. przeznaczyliśmy na dopłaty do ubezpieczeń rolniczych. Ubezpieczonych zostanie co najmniej 5 mln hektarów użytków rolnych i ponad 20 mln szt. zwierząt.

Nie da się na kilku szpaltach zmieścić całego „Planu dla wsi”, który na początku swoich rządów przedstawił premier M. Morawiecki, a który jest konsekwentnie realizowany, modyfikowany i ulepszany. To zaledwie niewielki wycinek propozycji dla polskiego rolnictwa, gdyż jak mówi premier M. Morawiecki – PiS : „Nie będzie silnej polskiej gospodarki bez silnego, polskiego rolnictwa”

Chcę dzisiaj zwrócić się z gorącym apelem i prosić rolników z województwa łódzkiego:

Rolnicy! Głosujcie na PiS – partię polskiej wsi. Nie na tę udawaną – zielono – tęczową,  tylko na tę prawdziwą – biało – czerwoną!

Robert Telus

  • rolnik
  • Poseł na Sejm RP
  • wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi
  • Przewodniczący NSZZ Solidarności Rolników Indywidualnych

Moja wizja miejsca Polski i łódzkiego w UE

Chcę żyć w tradycyjnej Polsce. Nasze korzenie i wartości zawierają się w słowach: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Tak zostaliśmy wychowani i chciałabym, żeby tak pozostało. Najważniejsze jest to, by Polska była Państwem w Unii Europejskiej, ale z zachowaniem suwerenności.

Moja wizja miejsca Polski w Unii Europejskiej

Unia Europejska winna, kłaść nacisk na zachowanie chrześcijańskich korzeni Europy i suwerenności poszczególnych państw. Uważam, że tylko różnorodność tradycji, kultury i tożsamości narodowej jakie są w Europie, muszą zostać zachowane, a wówczas Unia Europejska ma szansę w sposób skuteczny działać i służyć swoim obywatelom.

Osobiście dla Polski chcę Unii Europejskiej jako związku suwerennych, równych i solidarnych narodów, szanujących swoje tradycje i tożsamość. Nie interesuje mnie, lansowana przez lewicowe i liberalne środowiska, koncepcja UE jako superpaństwa.

Priorytetem Europy winna być ochrona interesów zarówno ludzi starszych, jak i młodych, Europy, która promuje równość szans i edukację, która uważa rodzinę za podstawową komórkę społeczeństwa. Pragnę Europy, której fundamentem są wartości chrześcijańskie.

Dzięki wybraniu kandydatów Prawa i Sprawiedliwości mamy szansę aby Polska jako kraj silny i nowoczesny zajmowała na naszym kontynencie właściwe dla niej miejsce. By posiadała stabilną gospodarkę, sprawną armię, oraz nie rezygnowała ze świadomości swojej historii, tradycji i kultury. Chcę takiej Unii Europejskiej, która szanując demokratyczną wolę narodów, nie będzie ingerować poprzez swoje instytucje w kwestie moralne i obyczajowe. Nie będzie ograniczać głoszenia poglądów zgodnych z chrześcijańskim systemem wartości. Chcę widzieć Europę, w której młodzi i wykształceni Polacy bez kompleksów rywalizować będą ze swoimi europejskimi rówieśnikami na rynku pracy czy edukacji. Stać nas na to, bo mamy w naszym narodzie olbrzymi potencjał, który dzięki obecnemu rządowi Dobrej Zmiany jest odpowiednio stymulowany. Pozbyliśmy się kompleksów i podnosimy dumnie głowy, bo stoi za nami nasza historia, tradycja i kultura, ale i obecny rozwój gospodarczy naszego Państwa.

Łódzkiego w Unii Europejskiej

Województwo łódzkie stanowi centrum, a śmiało można powiedzieć Serce Polski, które bije w Unii Europejskiej. Walory naturalne, położenie geograficzne, a także potencjał przemysłowy i intelektualny województwa, czynią je atrakcyjnym miejscem dla inwestycji, wymiany handlowej i wypoczynku, tu krzyżują się szlaki komunikacyjne. Koniecznym jest przyspieszenie rozwoju społeczno-gospodarczego i podniesienia stopnia konkurencyjności naszego województwa. Dużą szansą na przyspieszenie rozwoju województwa są środki unijne, dające realną szansę na zwiększenie inwestycji i skok cywilizacyjny regionu.

Po kilkunastu latach pracy dla dobra społeczności lokalnej, które były czasem nauki i zbierania doświadczeń przyszedł czas, abym jako mieszkanka województwa łódzkiego spożytkowała je w pracy na rzecz naszego województwa na niwie Parlamentu Europejskiego. Z punktu widzenia kompetencji PE nie ma bezpośredniego wpływu na rozwój naszego regionu, to daje jednak szeroką gamę możliwości pozwalających na promocję i wpieranie konkretnych projektów służących Łódzkiemu, zarówno tych na poziomie wojewódzkim jak i regionalnym. Pracując w Parlamencie Europejskim można tam wiele zrobić dla Łódzkiego. Chcę służyć rozwojowi regionu teraz z pozycji posła Parlamentu Europejskiego. Podejmowane przeze mnie działania i inicjatywy mają wpływać na podniesienie poziomu społeczno-gospodarczego i szybkiego rozwoju województwa.

Obecnie wykonując swoje obowiązki wobec województwa łódzkiego i Polski, jako radna wojewódzka wspieram i promuję region na poziomie ogólnopolskim, wojewódzkim, jak i lokalnym. Podejmuję i podejmować będę działania na rzecz wspierania rozwoju naszej małej Ojczyzny. Potrzebą chwili jest jednak pojawienie się na jej obszarze silnych podmiotów gospodarczych działających w branżach innowacyjnych, które mogłyby wykorzystać istniejący w regionie potencjał naukowo-techniczny. Poprzez swoje kontakty w Parlamencie Europejskim chcę działać na rzecz przyciągania do regionu przedsiębiorstw i instytucji o takim profilu.

W ostatnich latach wzrasta w Europie rola i znaczenie sektora informatycznego, a także infrastruktury badawczo-rozwojowej, a w województwie mamy już dobre podstawy do rozwoju w tych dziedzinach.

Jestem przekonana, że Prawo i Sprawiedliwość daje szanse i gwarancje na dalszy szybki rozwój tych sektorów, co przyczyni się do znaczącego skoku cywilizacyjnego regionu. Aby tak się stało konieczne jest jednak podjęcie działań na rzecz wzmocnienia infrastruktury badawczo-rozwojowej w naszym województwie.

Parlament Europejski jest naturalnym miejscem do nawiązania kontaktu z liczącymi się europejskimi ośrodkami innowacyjnymi, których efektem może być przyspieszenie w regionie rozwoju gospodarki opartej na zaawansowanej wiedzy. Aby tak się stało konieczne jest pozyskanie nowoczesnej myśli technologicznej i zainteresowanie naszym regionem kapitału zagranicznego.

Jestem przekonana, że nadchodzące wybory do Parlamentu Europejskiego i Państwa głos na listę Prawa i Sprawiedliwości stanie się ważnym i skutecznym elementem do rozwoju regionu, który jak dobrze wiemy ma olbrzymi, niewykorzystany potencjał.

Moim celem jest praca w Parlamencie Europejskim, która ma służyć wykreowaniu i utrwaleniu w Europie pozytywnego wizerunku Polski, a tym samym przedstawienie województwa łódzkiego jako ważnego ośrodka z jego walorami w zakresie korzystnych warunków prowadzenia tu działalności gospodarczej.

Wielkim atutem naszego województwa są jego walory przyrodniczo-krajobrazowe a także bogactwo przenikających się kultur. Parlament Europejski daje szeroką gamę możliwości i działań ułatwiających promocję regionu. Zamierzam aktywnie działać na rzecz promocji regionu w Parlamencie Europejskim skupiającym przedstawicieli  państw UE, reprezentujących blisko 500 mln obywateli. Daje to nieorganiczne możliwości nawiązywania kontaktów między krajami, regionami i miastami. Pozwala na dotarcie z ofertą gospodarczą, naukową, turystyczną czy kulturalną Łódzkiego  do wszystkich krajów Unii Europejskiej. Chcę inicjować i wspierać wszelkie kampanie reklamowe i promocyjne oraz inne działania zmierzające do zbudowania atrakcyjnego wizerunku Łódzkiego w Europie.

Istotną częścią mojej pracy w Parlamencie Europejskim będzie proponowanie i podejmowanie intensywnych działań na rzecz szacunku do wartości i tradycji chrześcijańskich. To tradycyjna rodzina ma być podstawową komórką społeczeństwa, o która troszczyć mają się rządy poszczególnych Państw ale i Unia Europejska. Ważnym elementem pracy będzie dbanie o zapewnienie naszym dzieciom i młodzieży możliwości wychowania i nauki zgodnie z polskim programem nauczania. Przekazywania im wartości chrześcijańskich i patriotycznych. To wybory parlamentarne zdecydują, czy program naprawy Polski będziemy mogli kontynuować. Dlatego już w tej  Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło  program krajowy, bo nikt z nas nie chce zmieniać życia Niemców w Niemczech, Francuzów we Francji,  za to pragniemy zmieniać na lepsze życie Polaków w Polsce.

To od Państwa głosu 26 maja zależy czy wywalczymy jeszcze więcej w budżecie Unii i nowo tworzone prawo będzie nam odpowiadać, czy raczej będzie nam się rzucać kłody pod nogi i – dla przykładu – liczyć przecinki w ustawie o naszym sądownictwie, zamiast razem z Polską zwalczać raje podatkowe. Te same raje, skąd zabraliśmy już część pieniędzy i przeznaczyliśmy na kwotową waloryzację emerytur, na 13-ta emeryturę, na 500 plus. Albo, czy polscy kierowcy będą na Zachodzie dyskryminowani, czy nie. To samo dotyczy polskich konsumentów czy rolników. To od Waszego głosu zależy przyszłość zmian zachodzących w Polsce, zmian dających szanse na rozwój gospodarki, na dalszą inwestycję w rodziny, na dalsze kroki w zmianach dotyczących wymiaru sprawiedliwości.

To wszystko wymaga wielu lat wzmożonej pracy, ale to od Państwa zależy czy Prawo i Sprawiedliwość będzie mogło kontynuować program Dobrej Zmiany.

Województwo łódzkie ma potencjał społeczny, gospodarczy i intelektualny, aby w szybkim czasie nadrobić wszystkie istniejące zapóźnienia. Warunkiem osiągnięcia tego celu jest podniesienie konkurencyjności gospodarki regionu, wzrost dostępności komunikacyjnej województwa, wzrost inwestycji zagranicznych, a także rozwijanie potencjału turystycznego regionu, przy zachowaniu jego dziedzictwa kulturowego. Ogromną szansą na szybką realizację tych celów są środki Unii Europejskiej.

Róbmy wspólnie wszystko, aby nie zmarnować ani jednego Euro przeznaczonego dla Łódzkiego. Zapewniam, że pracując w Parlamencie Europejskim wykorzystam wszystkie możliwości organizacyjne, finansowe i promocyjne, aby skutecznie działać na rzecz szybkiego społeczno-ekonomicznego oraz kulturalnego rozwoju naszego województwa i Polski.