Za nami ostatni weekend tej kampanii wyborczej (już w niedzielę 26 maja Polacy pójdą do urn, aby wybrać swoich reprezentantów w Parlamencie Europejskim). Dlatego kluczowe ugrupowania wykorzystały czas na konwencje i marsze. Przekaz z nich płynący był jednak skrajnie różny. Gdy liderzy PiS mówili o przyszłości Polski, to politycy Koalicji Europejskiej i jej sprzymierzeniec Donald Tusk obrażali konkurentów, a puentą stało się słynne nagranie z Rafałem Grupińskim w roli głównej.
W piątek odbyła się konwencja regionalna Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi i zaprezentowano dziesiątkę kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego z tego okręgu. Liderem listy jest były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski, a z miejsca 4 o mandat stara się autorka tego tekstu.

Podczas wystąpień zarówno prezes PiS Jarosław Kaczyński, jak i premier Mateusz Morawiecki podkreślali konieczność pójścia do urn i oddania głosu.

„Trzeba uświadamiać wszystkim, jaka jest stawka tej kampanii, tych wyborów i kolejnych wyborów” – tłumaczył prezes Kaczyński, który wymienił kluczowe zagrożenia, jeśli doszłoby do zmiany władzy: dla złotówki; dla prawa do wychowywania własnych dzieci; dla polityki społecznej; dla bezpieczeństwa.

Z kolei w sobotnie południe Koalicja Europejska zorganizowała w Warszawie marsz „Polska w Europie”. Pomijając już fakt frekwencyjnej porażki (z rozbawieniem przeczytałam informację Ratusza o 45 tysiącach uczestników), ale w jego trakcie miały miejsca dwa bardzo ważne wydarzenia. Doskonale obrazujące jakość opozycji.

Udział Donalda Tuska, czyli przewodniczącego Rady Europejskiej, na politycznym wiecu opozycji. Wielu komentatorów jest podobnego zdania jak europoseł Jacek Saryusz Wolski, który stwierdził, że takim zachowaniem Tusk złamał umowy i zasady panujące w Brukseli. Także forma wystąpienia obnażyła intencje Tuska (byłego szefa Platformy Obywatelskiej), który skoncentrował się na obrażaniu lidera PiS.

Najbardziej jednak zapamiętane zostało króciutkie, bo trwające niespełna pół minuty, nagranie, którego głównym bohaterem był poseł Rafał Grupiński, jeszcze całkiem niedawno przewodniczący klubu parlamentarnego Platformy. Polityka zapytano o związki partnerskie i spełnienie postulatów środowisk homoseksualnych. Odpowiedź padła kuriozalna.

„My będziemy na pewno w tej sprawie działać progresywnie. Ale po dwudziestym którymś października…” – odparł ważny polityk PO. „(…) dzisiaj nie eksponujemy tego za bardzo. Może to Rafał robić w Warszawie, ale my nie możemy tego mówić w Pleszewie czy w Świebodzinie, tak? Bo nas przepędzą” – podsumował.

Nic dziwnego, że po takiej „chwili szczerości” Grupińskiego wybuchł skandal. A reakcja rzecznika PO? „To nielegalne nagranie prywatnej rozmowy” – obwieścił na portalu Agory poseł Jan Grabiec.

Sekwencja tych wydarzeń nie wymaga nawet komentarza. Polacy potrafią to doskonale ocenić. Ale jest potwierdzeniem, jak aktualne są słowa wypowiedziane niegdyś przez śp. premiera Jana Olszewskiego: „Czyja będzie Polska?”. Warto się nad tym głęboko zastanowić, idąc w najbliższą niedzielę do lokalu wyborczego.

Źródło: Niezależna