Posłem się bywa – rolnikiem się jest. To mój zawód, moje powołanie, moja scheda z dziada pradziada, wreszcie moja pasja. Nigdy mentalnie ze wsi nie wyjechałem. Zabrałem ją ze sobą na Wiejską. Od 12 lat zasiadam w Komisji Rolnictwa. Jako jej wiceprzewodniczący dbam o kwestie agrarne. Mnie rolnikowi „z krwi i kości” – nie mieści się w głowie, że można sprawy polityczne przekładać nad interes rolników.

Chciałbym zauważyć, że to PiS jest dzisiaj kontynuatorem polskiego ruchu ludowego. To PiS idzie drogą Wincentego Witosa, który nigdy nie rozstawał się z różańcem i nawet z perspektywy czasu nie można zarzucić mu żadnego niemoralnego działania. Choć 3 razy był premierem, pozostał gospodarzem na swojej ziemi. Gdy bolszewicy stanęli pod Warszawą, do Wierzchosławic przyjechał adiutant J. Piłsudskiego, by prosić go o przyjazd do stolicy i stanięcie na czele „Rządu Obrony Narodowej”. Zastał go w polu. Potrafił pędzić na złamanie karku z Warszawy, żeby obrobić pole. W swoich pamiętnikach wspominał: „Nie mogłem sobie tylko nigdy podarować, ażeby własnoręcznie nie zaorać gruntu, do ostatniej skiby, nawet wtenczas, gdy byłem prezydentem ministrów”.
Nie chodziło mu o karierę, o władzę, ani o bogactwo. Chodziło mu o Polskę – silną i sprawiedliwą.
To PiS kontynuuje politykę Wincentego Witosa i Stanisława Mikołajczyka, broniąc polskiej ziemi i polskich lasów, pilnując narodowego interesu. Pragnę przypomnieć, że rząd jako jedną z pierwszych wprowadził ustawę – wstrzymującą sprzedaż państwowej ziemi. Tym samym nie grozi jej wykupienie przez obcokrajowców.
W centrum programu PiS stoi polska wieś oparta na tradycji, a jednocześnie idąca w kierunku dobrze rozumianej nowoczesności. Wieś, która nie będzie w niczym ustępowała miastu. To właśnie dzięki wartościom pielęgnowanym na wsi takim jak rodzina, ojczyzna, wiara i tradycja – Polska będzie silnym, ważnym państwem na mapie Europy i świata.
PiS nie dzieli Polaków
ze względu na miejsce zamieszkania. Polska wieś i polskie miasto musi żyć na tym samym poziomie. Różnice, które już się zmniejszyły, ale które wciąż istnieją, muszą zostać ostatecznie zredukowane.

 

EUROWYBORY 2019 SZANSĄ DLA ROZWOJU POLSKIEJ WSI

Dlaczego? Bo polscy rolnicy są w UE dyskryminowani.

Aż w 18 krajach UE dopłaty są wyższe niż w Polsce. Średnia unijna dopłata w bieżącym roku wynosi 240 euro na hektar, polski rolnik otrzyma średnio 207 euro na hektar, czyli 16% poniżej średniej, w 2020 r. natomiast 212 euro/ha, czyli 12% poniżej średniej unijnej. Dla porównania niemiecki rolnik dostanie 308 euro/ha.
Dopłaty to pierwszy filar WPR (Wspólna Polityka Rolna), a drugi to PROW (Program Rozwoju Obszarów Wiejskich). Jeżeli zliczymy kwoty otrzymane na rolnictwo z obu tych filarów – Polska zajmuje 5 miejsce w Unii po Francji, Niemczech, Hiszpanii i Włoszech. Łącznie na dopłaty otrzymaliśmy 27,45 mld euro, czyli o blisko 10 mld mniej niż Niemcy. Przy tym Polska otrzymała więcej funduszy na PROW, a Niemcy na dopłaty bezpośrednie, co jest logiczne, ponieważ PROW ma służyć głównie rozwojowi obszarów wiejskich, a Niemcy pod tym względem wyprzedzają Polskę, więc stawiają na dopłaty. Problem polega też na tym, że Niemcy swoją pulę na WPR dzielą na 299 tys. gospodarstw i 16,7 mln ha, my natomiast na 1,4 mln gospodarstw i 14,4 mln ha.

Przy czym całkowita wartość towarowej produkcji rolniczej u naszych sąsiadów wynosi 53,13 mld euro, a w Polsce – 22,53 mld euro. Reasumując, dopłaty są wyższe w krajach Zachodu, niż w państwach Europy Środkowo-Wschodniej, a przecież koszty produkcji pozostają takie same. Przy podziale nowych funduszy unijnych musimy zlikwidować tę dyskryminację. Żadne argumenty nie przemawiają za tym, żeby utrzymywać tak duże różnice finansowe i tak jak to robili nasi poprzednicy z koalicji PO – PSL w kółko powtarzać, że następna siedmiolatka to będzie kolejny krok na drodze do wyrównania dotacji.

W 2013 r. partie PO i PSL miały okazję wywalczenia wyższych funduszy przy dużo większym budżecie rolnym. Niestety potulnie zgodziły się na niższe dopłaty, dyskryminujące polskiego rolnika. W związku z tym – priorytetem europosłów PiS będzie zwiększenie udziału Polski w rozdzielanej co 7 lat puli środków.

 

EUROWYBORY 2019 SZANSĄ DLA ROZWOJU POLSKIEJ WSI

Dlaczego? Bo konieczna jest ostra walka o duży udział Polski w budżecie rolnym UE.

Chciałbym podkreślić, że obecnie przewidywany jest dużo mniejszy budżet rolny. Zapewniam, że europarlamentarzyści PiS będą twardymi negocjatorami w sprawie zwiększenie wydatków na rolnictwo.
Wiele państw unijnych podziela zdanie Polski, że z małym budżetem nie da się zrealizować oczekiwań stawianych wsi i rolnictwu przez społeczeństwo. Rząd PiS stoi na stanowisku, że poszczególne kraje UE powinny zwiększyć składkę członkowską. Niestety główni płatnicy, tacy jak Francja czy Niemcy, nie są zainteresowani zwiększaniem składek i dopłacaniem do rolnictwa w naszej części Europy.
Europosłowie PiS po wyborach do PE podejmą walkę o duży budżet rolny w nowej już komisji rolnictwa Europarlamentu oraz o korzystne dla polskich rolników rozwiązania ujęte w nowej perspektywie finansowej UE.

EUROWYBORY 2019 SZANSĄ DLA ROZWOJU POLSKIEJ WSI

Dlaczego? Bo PiS zawalczy ze szczególną niesprawiedliwością przy podziale unijnych środków dla rolników

80 proc. dotacji przypada ogromnym gospodarstwom rolnym, a tylko 20 proc. mniejszym i średnim. PiS stoi na stanowisku, że mniejsze i średnie gospodarstwa, które prowadzą uprawę i hodowlę tradycyjnymi metodami, hołdującymi ekologii i dającymi tak obecnie pożądaną – zdrową żywność muszą mieć zdecydowanie większy udział w tych środkach.

Obecnie często jest tak, że dopłaty biorą tzw. rolnicy z Marszałkowskiej, którzy nawet nie wiedzą, gdzie mają swoje areały. Dlatego europosłowie PiS będą zabiegali, żeby to małe i średnie gospodarstwa rolne otrzymały najwięcej środków z UE.

Konieczność tej zmiany wynika wprost z artykułu 23 konstytucji, który wyraźnie mówi, że ustrój rolny w Polsce ma być oparty na gospodarstwach rodzinnych.

EUROWYBORY 2019 SZANSĄ DLA ROZWOJU POLSKIEJ WSI

Dlaczego? Bo rząd PiS wesprze gospodarstwa rolne, które stosują samodzielnie produkowaną paszę
i zapewniają zwierzętom dobrostan.

Zamierzamy przeznaczyć minimum 100 złotych od jednego tucznika i 500 zł od jednej krowy, dla tuczników utrzymywanych na słomie oraz każdej sztuki bydła wypasanego na pastwiskach. Ta kwota może być jeszcze wyższa.

Zapewniam, że determinacja rządu jest w tej sprawie naprawdę duża. W Niektórych krajach UE od dawna dopłaca się do świń utrzymywanych na ściółce, a w innych krajach istnieją dopłaty do bydła, które jest na wolnym wypasie. Jest to wprost wsparcie dla małych i średnich gospodarstw, bo to w takich gospodarstwach prowadzi się hodowle na ściółce i wyprowadza się krowy na wypas.

Fundusze zamierzamy pozyskać z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Możliwości wprowadzenia zmian w PROW-ie są kilka razy
do roku. Najbliższy komitet w Brukseli będzie obradował czerwcu. Dlatego tak ważne jest, by europosłowie z PiS mieli decydujący głos.

EUROWYBORY 2019 SZANSĄ DLA ROZWOJU POLSKIEJ WSI

Dlaczego? Bo PiS wesprze lokalnych producentów żywności.

Polskie rolnictwo to zupełnie wyjątkowy w Europie potencjał tkwiący w mniejszych i średnich gospodarstw, mogących produkować zdrową żywność – w sposób naturalny, której dzisiejsza Polska i Europa potrzebują.
Dzięki przeforsowanej przez PiS ustawie małe gospodarstwa otrzymały możliwość unikalnego w skali Europy sposobu sprzedaży bezpośredniej, która umożliwia zbycie produktów żywnościowych wytworzonych przez rolników i nieopodatkowany obrót nimi do kwoty 20 tys. zł. A przypomnieć, chce, że koalicja PO-PSL twierdziła, że UE nie pozwala na wprowadzenie takich rozwiązań i walczyła z handlem indywidualnych rolników. Zdarzało się nawet, że karała ich za taką działalność.
Sytuacja na rynku jest trudna. Nasi poprzednicy wyprzedawali majątek narodowy. PSL sprzedał całe przetwórstwo. Rolnik został zdegradowany li tylko do roli dostawcy produktów, a koncerny i supermarkety decydują o cenach. PiS postawił sobie zadanie – skrócenia drogi „od pola do stołu”. Dążymy do tego, aby polski gospodarz mógł na swoich produktach zarobić najwięcej. Ziemniak wyprodukowany przez rolnika niedawno kosztował od 20 do 40 gr, a w hipermarkecie ponad 2 zł. Dziesięciokrotnie więcej zarabiał pośrednik, czyli ten, który musi zająć się tylko przewiezieniem towaru i wystawieniem faktury. W całym tym łańcuchu żywnościowym rolnik jest najsłabszym ogniwem. Dzieje się tak, gdyż rolnicy są rozdrobnieni, niezrzeszeni w spółdzielniach czy grupach producenckich, które mogłyby konkurować z wielkimi koncernami.

Z ciekawymi rozwiązaniami tej kwestii spotkałem się w czasie moich wizyt na Litwie. Litwa wynegocjowała w pakiecie akcesyjnym do UE warunek, że przez 5 lat żadne zagraniczne sieci handlowe nie mogą wejść na jej rynek. Jednocześnie powołała 3 silne organizacje narodowe. Gdy okres karencji się skończył, rynek litewski był opanowany przez narodowych przedsiębiorców. Niestety w Polsce takie prawo nie zostało zastosowane.
1 marca zakończył się nabór wniosków od podmiotów planujących podjęcie wykonywania działalności gospodarczej w zakresie przetwórstwa. Rząd PiS podniósł wysokość pomocy z 300 tys. zł. do 500 tys. zł.
We wrześniu wchodzi w życie ustawa o znakowaniu żywności. Wszystkie produkty krajowe będą oznakowane biało-czerwoną flagą, co ułatwi wybór konsumentowi. Równocześnie przeprowadzona zostanie wielka kampania informacyjna „Kupuj świadomie”, której celem będzie zachęcanie klientów do wybierania jakościowo lepszych – rodzimych artykułów.

Jeszcze w tym roku wprowadzimy duże ułatwienia dla małych rolniczych ubojni dla zwierząt takie, jakie istnieją
w wielu krajach europejskich. Przypomnieć muszę – co robiła Koalicja Europejska, gdy media ujawniły, że do obrotu może trafiać mięso z chorych lub padłych krów. Z premedytacją działała na szkodę polskiej wsi, celowo podnosząc poziom histerii. A de facto – okazało się, że dotyczyło to tylko jednej ubojni w kraju. Wszystkie ubojnie zostały przebadane.

Mięso było zdrowe i sytuacja została opanowana. Dzięki podjętym wysiłkom udało się także odwrócić kryzysową sytuacji na rynku wołowiny. Ostatnio Czechy zrezygnowały z restrykcji wobec polskiej wołowiny, polegających
na konieczności przeprowadzania badań laboratoryjnych. Eksport polskiej żywności wciąż rośnie.

EUROWYBORY 2019 SZANSĄ DLA ROZWOJU POLSKIEJ WSI

Dlaczego? Bo PiS chce, żeby „młode pokolenie przejmowało stery” w gospodarstwach rolnych.

Oferujemy bardzo konkretną pomoc. Gdy młody rolnik do 40. roku życia przejmuje gospodarstwo, dostanie od państwa 150 tys. bezzwrotnej pomocy, z czego 70 proc. na maszyny i na obiekty budowlane. To zachęta dla młodych, by nie wyjeżdżali ze wsi, zostawali na roli i angażowali się w pracę.

TO NIE JEST PROGRAM CZCZYCH OBIETNIC

Jeśli pan premier M. Morawiecki mówi o kwocie 500 tys. zł dla drobnych przetwórców, to jest to zobowiązanie, które zostanie dotrzymane. Jeśli mówi o 150 tys. zł dla młodych rolników – to również zostanie zrealizowane.
Podobnie, gdy prezes Jarosław Kaczyński mówi o zwiększeniu dopłat do polskiego rolnictwa.
Po to właśnie PiS już tworzy koalicje z analogicznymi ugrupowaniami w całej Europie, by korzystne dla polskiej wsi prawo – przeforsować. Dzięki eurodeputowanym PiS Polska staje się jednym z głównych rozgrywających w sprawach wspólnej polityki rolnej UE i jak mówi minister J. K. Ardanowski „wreszcie przestała być tym głupim Jasiem do bicia, któremu kazano siedzieć w kącie i milczeć”.

OPOZYCJA GARDZI POLSKĄ WSIĄ

Po konwencji PiS w Kadzidle, poświęconej rolnictwu opozycja nie po raz pierwszy pokazała swoją pogardę dla wsi, kpiąc z konkretnych propozycji, mających na celu polepszenie jakości życia polskiego rolnika.
PSL wspólnie z PO podniosły wiek emerytalny, zwalczały handel detaliczny, zgodziły się na obniżenie budżetu w drugim filarze Wspólnej Polityki rolnej UE i nierówne dopłaty. Dziś domagają
się likwidacji KRUS. Przez okres III RP to PSL odpowiadało w większości rządów za rolnictwo – wyprzedając majątek narodowy chłodnie i przetwórnie.
PiS docenia potencjał tkwiący w polskiej wsi. Przecież jak mówi premier M. Morawiecki: „Polskie rolnictwo to największa polska fabryka
i największa szansa”.

OBIECUJEMY
DOTRZYMUJEMY

Rząd PiS: przywrócił wiek emerytalny rolników, zagwarantował, że ziemia trafia w ręce polskich rolników, zorganizował i wypłacił rekordowe odszkodowania suszowe (2,2 mld zł.), zapanował nad ASF i zaoferował hodowcom świń realną pomoc. Będziemy dopłacać niemal 1,2 mld zł. do paliwa rolniczego, a także zwiększymy możliwość sprzedaży detalicznej płodów rolnych na lokalnych rynkach.
To PiS zadbał o „Koła Gospodyń Wiejskich” – przeznaczając na każde z nich – 5 tys. zł. Dzięki nadaniu osobowości prawnej zyskały: samodzielność, możliwość finansowania, gromadzenia majątku i prowadzenia działalności gospodarczej, a ich dochody zostały zwolnione z podatku. KGW mogą ubiegać się o środki finansowe w ramach konkursów i dotacji. Mają wsparcie specjalnego pełnomocnika w biurach powiatowych ARiMR oraz Pełnomocnika Rządu. W wyniku tych działań w ciągu zaledwie kilku miesięcy powstało ok. 5 tys. nowych „Kół Gospodyń Wiejskich”.
Na koniec dodać chcę, że głównymi beneficjentami programów PiS są w dużej mierze rolnicy. Tak jest w przypadku 500 +, aż 60% z tego programu trafia do rodzin mieszkających na wsi. Przywracamy tam placówki pocztowe, posterunki policji, połączenia autobusowe i kolejowe. Kwoty przeznaczone na OSP zwiększyliśmy o 30%. Do 6 mld podnieśliśmy fundusz na drogi samorządowe. 630 mln zł. przeznaczyliśmy na dopłaty do ubezpieczeń rolniczych. Ubezpieczonych zostanie co najmniej 5 mln hektarów użytków rolnych i ponad 20 mln szt. zwierząt.
Nie da się na kilku szpaltach zmieścić całego „Planu dla wsi”, który na początku swoich rządów przedstawił premier M. Morawiecki, a który jest konsekwentnie realizowany, modyfikowany i ulepszany. To zaledwie niewielki wycinek propozycji dla polskiego rolnictwa, gdyż jak mówi premier M. Morawiecki – PiS : „Nie będzie silnej polskiej gospodarki bez silnego, polskiego rolnictwa”
Chcę dzisiaj zwrócić się z gorącym apelem i prosić rolników z województwa łódzkiego: Rolnicy! Głosujcie na PiS – partię polskiej wsi. Nie na tę udawaną – zielono – tęczową, tylko na tę prawdziwą – biało – czerwoną!

 

Robert Telus
rolnik
Poseł na Sejm RP
wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Przewodniczący NSZZ Solidarności Rolników Indywidualnych