Miesiąc pozostał do niedzieli, gdy Polacy pójdą do urn i wskażą polityków, którzy będą ich reprezentować w Parlamencie Europejskim. A jak ważne są to wybory – obrazują wydarzenia ostatnich tygodni. Walczyć trzeba dosłownie o każdy mandat, jaki można odebrać ugrupowaniom, których członkowie nie wahają się zagłosować wbrew polskim interesom. Dlatego 26 maja kluczowa może okazać się frekwencja.

To jest motto obecnej kampanii wyborczej.

„NIE dla Unii Europejskiej dwóch prędkości i NIE dla Unii Europejskiej dwóch jakości. TAK dla Unii Europejskiej równości, TAK dla Unii Europejskiej, która będzie wracała do swoich korzeni”

stwierdził w sobotę w Poznaniu prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Bo nadal trzeba walczyć – także w Parlamencie Europejskim – o równe traktowanie Polaka i Niemca, Węgra i Francuza… Symboliczny przykład to jakość produktów spożywczych, o których wczoraj wspominał zarówno prezes Kaczyński, jak i premier Mateusz Morawiecki. Nie jest żadną tajemnicą (niestety!), że towary tych samych marek, tych samych producentów, mają inny skład w zależność gdzie są sprzedawane. W której części Europy.

Niedawno w Parlamencie Europejskim przegłosowano dyrektywę w sprawie podwójnej jakości żywności. Została przyjęta, ale imienne wyniki głosowania mogły zdumieć. Przeciwko rękę podnieśli niektórzy politycy Platformy Obywatelskiej, m.in. Jerzy Buzek, Janusz Lewandowski, Julia Pitera, Róża Thun, Bogdan Zdrojewski. Tłumaczenie dlaczego tak się zachowali, to dość osobliwa opowieść. Rzekomo zagłosowali przeciw, bo optowali za ostrzejszymi rozwiązaniami, a wprowadzone przepisy zostały… rozmydlone. Niektórzy z tych europosłów starają się o reelekcję – warto o tym pamiętać.

Niejako przy okazji problem z różnej jakości produktami spożywczymi jednoznacznie obala pokutujący mit, że wybory do europarlamentu są mniej istotne, bo wybrani deputowani zajmują się później kwestiami abstrakcyjnymi dla zwykłego obywatela. Jak widać jest zgoła inaczej – mają oni wpływ nawet na to, co damy dzieciom do jedzenia, czy będzie to zdrowsza żywność… Dlatego należy wziąć udział w wyborach. Frekwencja może bowiem mieć istotne znaczenie dla ostatecznych wyników.

Zwłaszcza, że wystąpienia lidera Koalicji Europejskiej ujawniają plany opozycji. Grzegorz Schetyna właśnie zapowiedział, że jego ugrupowanie chce uczestniczyć w wielkich europejskich projektach, jako przykład wskazał: „dzięki wsparciu Unii zwalczymy smog i zlikwidujemy węgiel jako paliwo do domów i mieszkań w ciągu najbliższej dekady”. Jaki będzie miało to wpływ na tysiące rodzin, który członkowie pracują w górnictwie lub są związani z tą branżą?! Nie tylko na Górnym Śląsku. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć.

Jest coś jeszcze. Lider łódzkiej listy Koalicji Europejskiej Marek Belka w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi Onet.pl stwierdził: „Dzisiaj mam wrażenie, że trzeba w polityce kłamać. Po prostu kłamać”. Komentarz do tych słów chyba jest zbędny.

Trzeba iść do wyborów 26 maja!

Źródło: Niezależna